CZŁOWIEK I SAMOCHÓD
Wakacje z Ogórkiem

Ogórek – samochód do którego jak rzadko pasuje słowo „kultowy”. Czy ten kult to już tylko stacjonarne imprezy i pokazy? A może poczciwy Volkswagen to wciąż auto do dalekich wypraw? Wojtek udowadnia, że jednak to drugie. W tym miesiącu przeczytacie o Ogórku, który z krzaków dojechał do Trasy Transfogarskiej.

Wiktor Paul
CZŁOWIEK
IMIĘ
Wojciech
NAZWISKO
Spirydowicz
WIEK
37
ZAWÓD
analityk bankowy
SAMOCHÓD
MARKA
Volskwagen
MODEL
T2b
ROK PRODUKCJI
1978
KUPIONY
2009
PRZEBIEG CAŁKOWITY
19000 km
PRZEBIEG ROCZNY
8500 km
Dlaczego go kupiłeś? Postanowiłeś zostać hippiesem?
Ogórki podobały mi się mniej więcej od czasu, gdy jako dziecko zobaczyłem pierwszy raz resoraka Majorette podpisanego VW Furgon No. 244. Mojego Transportera kupiłem, jak to często bywa, zupełnym przypadkiem. Odwoziłem do domu znajomego i zielona, charakterystyczna d*** wystająca zza krzaka przykuła moją uwagę. Okazało się, że T2 jest własnością jego wujka i stoi tam od dobrych paru lat w stanie permanentnego remontu. Początkowo ogórek miał status „nie sprzedam, będę robił”, ale minęło trochę czasu, Volkswagen zarósł do reszty mchem, a chęci i możliwości reanimacji auta spadły właścicielowi do zera. I w końcu nadszedł ten dzień, w którym dostałem wiadomość: „Wujek chce sprzedać ogórka… bierzesz?”
No i wziąłem. Wsiedliśmy z kumplem w Scirocco, zamówiliśmy lawetę i pojechaliśmy targać ogórka z krzaków. Łatwo nie było, ale operację zakończyliśmy sukcesem, przy okazji łamiąc obleśne kołpaki z lat 90., które psuły cały wygląd.
Jak się okazało decyzja o zakupie była bardzo dobra. Ogórek blacharsko okazał się być przyzwoitą bazą remontową. Również nieodpalany od paru lat silnik, po założeniu brakujących elementów jak gaźnik, aparat zapłonowy czy kolektor dolotowy i zasileniu opadowo przy pomocy zbiornika od motorynki, okazał się skory do współpracy. Ogórek ożył, a po zmyciu mchu nie wyglądał już tak dramatycznie. Trochę pojeździł, odwiedził kilka imprez i… zaległ na dłuższy czas w garażu. Zaczęły się ujawniać kolejne usterki, spowodowane długotrwałym postojem w przydomowym ogrodzie, więc nie było już co zwlekać z remontem.

Dużą zaletą Ogórka jest prosta konstrukcja. Podstawowa skrzynka z narzędziami zdecydowanie wystarczy.

Mówisz, że długo stał. Czy doprowadzenie go do stanu: nie ma dziur a silnik jest pewny, zajęło ci dużo czasu?
Doprowadzenie auta do używalności po długim postoju – data ostatniego badania technicznego to 1998 rok, nie było zadaniem ani łatwym, ani szybkim. Było natomiast długą przygodą zwieńczoną happy endem.

Wyprawy Ogórkiem jak przekonuje Wojtek, wcale nie są męczarnią. W wakacyjnym tempie można przejechać choćby Trasę Transfogarską.

Na pierwszy ogień remontowy poszła mechanika. Pomimo, że Ogór w sumie poruszał się całkiem dynamicznie i czasami hamował, okazało się, że wymaga kompletnego remontu. Pomógł mi w nim sąsiad, który na co dzień reanimuje zabytkowe angielskie limuzyny. Dalszym etapem remontu były prace blacharskie i wykończeniowe. Te zostały przeprowadzone w wolnych chwilach wspólnymi siłami z wujem mojej narzeczonej, w zaciszu przydomowej szopy. Okupione zostały zarwanymi wieczorami, bezpowrotnie straconymi weekendami i metrami drutu spawalniczego.

Jeden z większych
budynków świata znajduje się w Bukareszcie. Z jego okien na Volkswagena Wojtka mógłby patrzeć sam Nicolae Ceausescu, gdyby nie dość pechowy dla niego rok 1989.

Rynek części do starych VW jest niemal nieskończony. Czy są do Ogórka części, których nie da się kupić?
Generalnie do Ogórka da się kupić wszystko. Co prawda wymaga to cierpliwości, czasu i czasem też szczęścia, ale brakujące/zniszczone elementy udało mi się w końcu zdobyć. Rynek części – wtórny i pierwotny, jest bogaty. Szczególnie niemiecki, angielski i amerykański. W Polsce sytuacja też jest niezła. Funkcjonują internetowe sklepy z częściami do VW chłodzonych powietrzem, które dysponują bogatą ofertą, sprowadzają części z różnych stron świata i co najważniejsze służą fachową pomocą i doradztwem.
Sam remont można przeprowadzić na różne sposoby – tak jak ja, przy użyciu części seryjnych, lub jak kto woli tuningując auto. Ceny części są zróżnicowane – ze względu na ich jakość, dostępność i rzadkość występowania. Generalnie jeśli chodzi o podstawową eksploatację, VW chłodzony wiatrem nadal jest autem przystępnym cenowo. Jeśli zaczynamy się bawić w szukanie rarytasów, fabrycznie nowych części niemieckich ze starych zapasów (NOS) lub części przygotowanych do profesjonalnego tuningu, górny limit cenowy wydaje się nie istnieć.
Ogórek nieodłącznie kojarzy się z piaskiem, wodą i wakacjami. Do czego tobie służy?
Na pewno nie do wożenia kartofli na Bronisze (słynna giełda warzywna pod Warszawą – przyp. red.), choć w sumie to zdarzyło mu się wozić meble i materiały budowlane. Generalnie jednak drugie życie ogórek spędza pod znakiem podróży wakacyjnych – tak w kraju jak i za granicą. Po remoncie zaliczył sporo zlotów oraz dwie europejskie wyprawy. Bezawaryjnie przemierzył drogi Czech, Austrii, Włoch, Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Serbii, Bułgarii, Węgier, Słowacji i Rumunii. Swoim 50-konnym silnikiem zdobył Trasę Transfogarską i stanął na tureckiej granicy. Zwiedził posępne góry Transylwanii i plażowe kurorty Chorwacji.
Jak się jeździ Ogórkiem? Można rzec bosko: na pełnym luzie, wakacyjnie. Auto prowadzi się nadzwyczaj dobrze, pozycja za kierownicą nie jest męcząca, a Ogór wbrew pozorom wcale nie zabija hałasem. Jednym słowem jest przyjemnie. Trzeba zaakceptować tylko pewne rzeczy: brak wspomagań, podatność na podmuchy boczne, miękkie, bujające zawieszenie oraz niezbyt mocny silnik. W trasie optymalna prędkość waha się między 85 a 95 km/h. Z tej prędkości auto potrafi się całkiem sprawnie zatrzymać, a do tego nie trzeba ciągnąć za sobą dodatkowej mini cysterny.
Wbrew pozorom ogórek nadaje się nie tylko na wakacyjne długie podróże. Można się nim całkiem sprawnie poruszać po mieście, podjechać na zakupy do marketu budowlanego czy jak kto woli do kościoła. Jak na auto towarowo-osobowe jest całkiem zwinny i zwrotny.
Jazda ogórkiem daje dużo satysfakcji. Auto wywołuje duże zainteresowanie oraz falę pozytywnych emocji u innych kierowców, którzy nawet w Warszawie wydają się być bardziej wyrozumiali i mniej nerwowi.
Czyli okazuje się, że nadal można podróżować zabytkami.
Jak najbardziej! Każdy samochód został stworzony do jazdy. Zabytki powinny żyć i jeździć. Czym dalej tym lepiej. Podstawa to jednak dobry stan techniczny auta, podstawowe umiejętności serwisowe oraz chęć przełamania stereotypów. Ogór się do tego świetnie nadaje – nie jest skomplikowany technicznie i można w nim w miarę komfortowo spać. Wkurzać może jedynie słabiutkie seryjne ogrzewanie i umiarkowana szczelność nadwozia.
Dla kogo to jest samochód?
Z pewnością nie jest to auto dla każdego. Można go co prawda używać jako auta do codziennej jazdy, ale nie zachwycą się nim fani autostradowych prędkości, nieziemskich przyśpieszeń lub ultra komfortowych wozów kempingowych. To auto dla ludzi z pasją w rożnym wieku, którzy chcą być niezależni, lubią podróżować, potrafią zdystansować się od otaczającej ich rzeczywistości, a przede wszystkim cenią wolność. Mitem jest, że ogórek to auto dla osób, które chcą odzyskać młodość. Takich osób nie ma – właściciele z  reguły nie pozbywają się swoich i pozostają wiecznie młodzi (śmiech). Poza tym ogórek jest świetny dla właścicieli Garbusów, którzy powiększyli już swoje rodziny i nie chcą targać za sobą na zloty przyczepy kampingowej.

Do takich widoków ten samochód pasuje idealnie. Chcecie przepis na świetne wakacje? oto on: znajdźcie w krzakach starego busa Volkswagena, wyremontujcie go i jedźcie. Nie da się nim poszaleć na autostradzie i dojechać w jeden dzień do Nicei, ale da on coś innego: klimat, luz i poczucie wolności, bo łóżko jest za plecami, a w miejscach na nocleg można przebierać do woli.

Co byś doradził tym, którzy by chcieli kupić Ogóra?
Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Nie warto kupować przewartościowanych na polskim rynku, pordzewiałych do cna, niekompletnych i zmęczonych egzemplarzy bez dokumentów. Dobrym pomysłem jest zakup transportera sprowadzonego z USA, gdzie wciąż można kupić przyzwoite egzemplarze w stosunkowo przyjaznych cenach. Kupujący powinien zwrócić uwagę na korozję oraz kompletność egzemplarza. Zdobycie niektórych detali może być nie tyle trudne co cholernie drogie.


Czytaj więcej