PRZEŁOMOWE WYNALAZKI
Przełomowe wynalazki: Tempomat

Nie zmienił świata, nie ratował życia, nie wzbudzał emocji, a jednak przetrwał dekady. Tempomat – jeden z najstarszych samochodowych wynalazków – narodził się z irytacji, a nie z ambicji rewolucji. Dziś jest oczywistością, choć jego historia zaczęła się od człowieka, który samochodów… nigdy nie widział.

Filip Kulesza
Dziś trudno wyobrazić sobie długą podróż bez tempomatu. To pozornie prosty wynalazek, a jednak od jego wprowadzenia minęło już ponad 70 lat. W tym czasie wiele samochodowych nowinek pojawiało się i znikało, błyskawicznie się starzało albo trafiało do lamusa, a tempomat pozostał. I wszystko wskazuje na to, że nie zamierza nas opuszczać – wciąż ułatwia życie kierowcom, rozwiązując prosty, ale powszechny problem.
Zajął się nim Ralph Teetor – urodzony w 1890 r. w Indianie inżynier i wynalazca pochodzący z rodziny kolejarzy, dzięki czemu od najmłodszych lat miał kontakt z mechaniką. W wieku zaledwie sześciu lat stracił wzrok w wyniku wypadku. Mimo że wydarzyło się to w czasach, gdy głównym środkiem transportu wciąż był koń, a Teetor nigdy nie zobaczył na własne oczy ruchu ulicznego, jego wynalazki wywarły znaczący wpływ na rozwój motoryzacji.
Pomysł na tempomat narodził się podczas jednej z podróży samochodem, gdy Teetor jechał ze swoim szoferem. Drażnił go brak płynności jazdy – kierowca zwalniał, gdy mówił, i przyspieszał, gdy słuchał. Każdy chyba zna kogoś z podobną przypadłością.

Z tej frustracji powstał Speedostat. Opatentowany w 1948 r. wynalazek zwrócił uwagę koncernu General Motors, a 10 lat po opatentowaniu, pod nową nazwą „Auto-Pilot”, pojawił się na liście wyposażenia w pierwszym samochodzie – luksusowym krążowniku Chryslerze Imperialu, a także w modelach New Yorker i Windsor. Początkowo tempomat był dostępny tylko w autach z najwyższej półki, w których poprawiał płynność jazdy i komfort podróży na długich trasach. W 1959 r., już pod nazwą „Cruise Control”, trafił do wyposażenia Cadillaców. Z czasem zyskał popularność i dziś stał się niemal standardem.

Od strony technicznej pierwsze tempomaty były urządzeniami mechaniczno-elektrycznymi. Sterowały przepustnicą silnika, utrzymując stałą prędkość, i dezaktywowały się po naciśnięciu hamulca. Nie było tu wyświetlaczy, radarów ani półautonomicznych funkcji, które dziś znamy. Współczesne adaptacyjne tempomaty korzystają z zestawu czujników – głównie radarów i kamer – które nieustannie monitorują przestrzeń przed autem. Komputer mierzy odległość i prędkość pojazdów jadących z przodu, rozpoznaje pasy ruchu i znaki drogowe, a następnie decyduje, czy utrzymać prędkość, zwolnić, czy delikatnie przyspieszyć. Połączenie tempomatu z innymi systemami wsparcia kierowcy sprawiło, że stał się on jednym z fundamentów współczesnych rozwiązań półautonomicznych.

Teetor nie ograniczył się do tempomatu. Przez większość zawodowego życia związany był z firmą Perfect Circle Corporation, w 2007 r. kupioną przez Mahle, znanego producenta części samochodowych, w której pełnił funkcję głównego inżyniera, a później prezesa. Zajmował się przede wszystkim projektowaniem i udoskonaleniem pierścieni tłokowych oraz elementów gaźników, które w tamtych czasach były kluczowe dla prawidłowej pracy jednostek spalinowych. Pracował nad zwiększeniem wydajności i trwałości silników, zmniejszeniem tarcia i zużycia, a tym samym poprawieniem niezawodności samochodów. Dzięki jego innowacjom pierścienie tłokowe stały się bardziej odporne na wysokie temperatury i ciśnienie, a gaźniki płynniej działały, co przekładało się na stabilniejszą pracę silnika i łatwiejsze prowadzenie auta. Teetor wprowadził do samochodów także mechaniczne regulatory obrotów motoru, które pozwalały utrzymywać równą prędkość obrotową niezależnie od warunków – prosta rzecz, a bardzo ułatwia prowadzenie auta. W praktyce jego praca sprawiała, że silniki były bardziej przewidywalne, niezawodne i komfortowe w użytkowaniu, co w tamtych czasach okazało się nieocenione, gdyż samochody dopiero stawały się masowym środkiem transportu.

Choć większość ludzi pamięta Ralpha Teetora przede wszystkim jako wynalazcę tempomatu, jego wkład w motoryzację był znacznie większy – każdy samochód z lepszym pierścieniem tłokowym czy płynniej działającym gaźnikiem był pośrednio owocem jego pracy. To właśnie dzięki takim praktycznym usprawnieniom codzienna jazda autem stawała się bardziej komfortowa i niezawodna, a to pozwoliło samochodom wejść do mainstreamu. Tempomat był więc tylko wisienką na torcie jego osiągnięć, aczkolwiek ta wisienka okazała się najbardziej rozpoznawalna.

Sam zaliczyłbym tempomat do wynalazków, które nie zmieniły świata w radykalny sposób. Dziś świetnie sprawdza się na drogach z odcinkowym pomiarem prędkości, w innych sytuacjach korzystam z niego rzadziej. W mojej hierarchii znajduje się raczej obok dwustrefowej klimatyzacji niż pasów bezpieczeństwa czy ABS-u. To komfortowe rozwiązanie, a nie technologiczny przełom. Każdy jednak patrzy na motoryzację z własnej perspektywy i mam wrażenie, że w tym przypadku moje zdanie należy raczej do mniejszości.

Tempomat pojawił się w samochodach niecałą dekadę przed pasami bezpieczeństwa i prawie dwie dekady przed systemem ABS. Został dobrze przyjęty, stosunkowo szybko zyskał popularność oraz – co najważniejsze – nie odszedł w zapomnienie. Rozwijał się wraz z postępem motoryzacji i został wpleciony w seryjne wyposażenie większości samochodów, nawet tych stricte miejskich.

Dziś, gdy auta praktycznie same potrafią jeździć w korku, tempomat jest już oczywistym standardem. Warto jednak pamiętać, że wszystko zaczęło się od człowieka, który może i nigdy w życiu nie zobaczył samochodów, ale czuł je jak mało kto. Być może właśnie dlatego nie mógł znieść nierównej jazdy swojego kierowcy. W końcu, kiedy tracimy jeden zmysł, wyostrzają się inne. Może nie jest to wynalazek zmieniający zasady gry, ale z pewnością odznacza się w motoryzacyjnej historii i pozostaje w niej nieprzerwanie od dnia swojego debiutu.


Czytaj więcej