911 & Klasa S

W Popkulturze
Jakie były symbole sukcesu w czasach Y2K?
Jest rok 2002. Świat muzyki stoi u progu wielkiej zmiany – złota era boysbandów powoli przechodzi do historii. W samym centrum tego zamieszania znajduje się Justin Timberlake. Artysta właśnie zamknął pewien etap życia, zarówno zawodowego, jak i prywatnego – głośne rozstanie z księżniczką popu, Britney Spears, odbiło się szerokim echem w mediach. Justin stawia pierwsze kroki w karierze solowej i wypuszcza pierwszy singiel " Cry me a river"
To i tak nic nie zmieni
Fraza „Cry Me a River” to popularny angielski idiom, który w wolnym tłumaczeniu oznacza: „płacz sobie, ile chcesz, ale to i tak nic nie zmieni”. Często używa się go w kontekście nieszczerych, „fałszywych łez”. Utwór Timberlake’a, wyprodukowany przez legendarnego Timbalanda, stał się jednym z najważniejszych momentów w jego solowej karierze. Timbaland w tym okresie był jak Midas, czego się nie dotknał, zamieniał w złoto! Piosenka jest bezpośrednią odpowiedzią na głośne rozstanie z Britney Spears i opisuje historię mężczyzny, który decyduje się zakończyć toksyczną relację po zdradzie partnerki. Kluczowym elementem promocji był kontrowersyjny teledysk. Przedstawia on Justina, który wkrada się on do domu byłej ukochanej, w którą wcieliła się aktorka łudząco podobna do Spears. Produkcja odniosła gigantyczny sukces komercyjny i artystyczny, zdobywając prestiżową nagrodę Grammy.

Mercedes-Benz S
Mercedes-Benz S 500 to krok w nowoczesność, który okazał sie podknięciem
Choć pierwsze sekundy teledysku stanowią doskonałą kapsułę czasu. Pokazują one, jakie samochody definiowały status społeczny i pożądanie na początku lat 2000.
Scenę otwiera czarny Mercedes-Benz klasy S (generacja W220), w którym siedzą główni bohaterowie zamieszania: Justin Timberlake oraz producent hitu, Timbaland. Wybór tego modelu nie był przypadkowy – w tamtym czasie „S-klasa” była absolutnym synonimem prestiżu i potęgi. Wprowadzał technologie, które wówczas brzmiały jak science-fiction: Pneumatyczne zawieszenie Airmatic, System Keyless-Go: Pozwalał na otwieranie i odpalanie auta bez wyjmowania kluczyka z kieszeni (nowość na początku milenium). Aktywny tempomat Distronic: System, który potrafił sam utrzymywać dystans przed poprzedzającym pojazdem. A pod maską potężny silnik V8 gwarantujący aksamitną kulturę pracy i świetne osiągi.
W latach swojej młodości generacja W220 była uważana za szczyt inżynierii i wzór luksusowej limuzyny na całym świecie. Jej smukła, lżejsza sylwetka zerwała z kanciastym wyglądem poprzednika (modelu W140). Dziś, z perspektywy ponad dwóch dekad, wiemy, że ten konkretny model zawiódł użytkowników w kilku kluczowych aspektach – głównie ze względu na problemy z korozją oraz skomplikowaną, awaryjną elektronikę. Mimo tego staje się znów pożądany!
Scenę otwiera czarny Mercedes-Benz klasy S (generacja W220), w którym siedzą główni bohaterowie zamieszania: Justin Timberlake oraz producent hitu, Timbaland. Wybór tego modelu nie był przypadkowy – w tamtym czasie „S-klasa” była absolutnym synonimem prestiżu i potęgi. Wprowadzał technologie, które wówczas brzmiały jak science-fiction: Pneumatyczne zawieszenie Airmatic, System Keyless-Go: Pozwalał na otwieranie i odpalanie auta bez wyjmowania kluczyka z kieszeni (nowość na początku milenium). Aktywny tempomat Distronic: System, który potrafił sam utrzymywać dystans przed poprzedzającym pojazdem. A pod maską potężny silnik V8 gwarantujący aksamitną kulturę pracy i świetne osiągi.
W latach swojej młodości generacja W220 była uważana za szczyt inżynierii i wzór luksusowej limuzyny na całym świecie. Jej smukła, lżejsza sylwetka zerwała z kanciastym wyglądem poprzednika (modelu W140). Dziś, z perspektywy ponad dwóch dekad, wiemy, że ten konkretny model zawiódł użytkowników w kilku kluczowych aspektach – głównie ze względu na problemy z korozją oraz skomplikowaną, awaryjną elektronikę. Mimo tego staje się znów pożądany!

Mercedes-Benz S
Porsche 911 (996): Przekleństwo purystów, zbawienie marki
Drugim samochodem, który odgrywa kluczową rolę w teledysku – to nim posesję opuszcza sobowtór Spears – jest Porsche 911 generacji 996. W historii modelu jest to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna odsłona.
Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Choć puryści marki do dziś wytykają jej wiele „wad”, to właśnie generacja 996 uratowała Porsche przed bankructwem. Z purystami jest jeden problem: gdyby to oni zarządzali markami, które wielbią, szybko doprowadziliby je do upadku. Dzięki „ucywilizowaniu” konstrukcji auto stało się bardziej przystępne, co przełożyło się na rekordowe wyniki sprzedaży. Hejt często płynie ze strony osób, które nigdy nie siedziały za jego kierownicą, bo pod kątem frajdy z jazdy to wciąż rasowe 911.
Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Choć puryści marki do dziś wytykają jej wiele „wad”, to właśnie generacja 996 uratowała Porsche przed bankructwem. Z purystami jest jeden problem: gdyby to oni zarządzali markami, które wielbią, szybko doprowadziliby je do upadku. Dzięki „ucywilizowaniu” konstrukcji auto stało się bardziej przystępne, co przełożyło się na rekordowe wyniki sprzedaży. Hejt często płynie ze strony osób, które nigdy nie siedziały za jego kierownicą, bo pod kątem frajdy z jazdy to wciąż rasowe 911.

Porsche 911 (996)
996 to pierwsza w historii „dziewięćsetjedenastka”, w której zrezygnowano z silnika chłodzonego powietrzem na rzecz chłodzenia cieczą. Dla ortodoksyjnych fanów był to „koniec świata”, ale dla inżynierów – jedyna droga, by spełnić normy emisji spalin i wycisnąć z auta większą moc. Przednie lampy wyglądające jak „jajka sadzone” (Fried Eggs) to najbardziej charakterystyczny (i znienawidzony) element 996. Aby uratować finanse firmy, Porsche zastosowało bezprecedensowy krok – model 996 i pierwszy Boxster (986) dzieliły ze sobą niemal całą przednią część nadwozia oraz wnętrze. To właśnie ta optymalizacja pozwoliła marce przetrwać kryzys. W przeciwieństwie do spartańskich poprzedników wnętrze 996 zostało zaprojektowane z myślą o ergonomii. Pojawiły się lepsze materiały, nowoczesne (jak na tamte czasy) systemy audio i więcej miejsca, co uczyniło z 911 samochód, którym realnie dało się jeździć na co dzień. Mimo większych gabarytów i dodania układu chłodzenia cieczą 996 było lżejsze od swojego poprzednika (993) o około 50 kg, co do dziś imponuje.

Porsche 911 (996)
krajobraz motoryzacyjny w czasach Y2k
Teledysk „Cry Me a River” to doskonały wizualny portret luksusu przełomu wieków. Mercedes klasy S występuje tu jako symbol bogactwa i prestiżu, natomiast Porsche 911 (996) jako wyznacznik nowoczesnego, dynamicznego sukcesu. Oba auta, choć po latach oceniane surowo przez pryzmat awaryjności czy stylistyki, w 2002 roku stanowiły absolutny szczyt marzeń.
Jak się okazało, wchodzenie w nowoczesność na przełomie wieków było dla producentów samochodów ogromnym wyzwaniem, co świetnie widać na tych dwóch przykładach. Choć pojazdy z ery Y2K przez lata były uważane za niezbyt udane i zarzucano im zdradę ideałów marki, dziś wracają do łask i wzbudzają coraz większe zainteresowanie kolekcjonerów oraz pasjonatów youngtimerów.
Jak się okazało, wchodzenie w nowoczesność na przełomie wieków było dla producentów samochodów ogromnym wyzwaniem, co świetnie widać na tych dwóch przykładach. Choć pojazdy z ery Y2K przez lata były uważane za niezbyt udane i zarzucano im zdradę ideałów marki, dziś wracają do łask i wzbudzają coraz większe zainteresowanie kolekcjonerów oraz pasjonatów youngtimerów.