PRZEŁOMOWE WYNALAZKI

Przełomowe wynalazki: Pedały
W motoryzacji były praktycznie od zawsze, ale dopiero po paru dekadach ewolucji zyskały znaną nam dziś formę. Na tym jednak ta historia się nie kończy, gdyż obecnie dociera do momentu, w którym… może ich całkiem zabraknąć.
Pedały samochodowe, podobnie jak wiele innych przełomowych wynalazków w historii motoryzacji, nie zostały ustalone na drodze testów czy nowoczesnych badań konsumentów w grupach fokusowych ani nawet w wyniku tradycji. Ich formę wyznaczył najzwyklejszy przypadek. W pionierskich czasach motoryzacji, kiedy jeszcze nic nie było brane za pewnik czy rynkowy standard, twórcy pierwszych automobili puszczali niczym nieograniczone wodze fantazji. Doprowadziło to z jednej strony do niewątpliwie fascynującej Czytelników „Classicauto” panoramy rynku samochodowego, na którym dostępne produkty różniły się tak fundamentalnymi kwestiami, jak obecność kierownicy lub jej brak. Z drugiej strony sytuacja, w której po zajęciu miejsca w każdym pojeździe trzeba było uczyć się jego obsługi od absolutnego początku, mogła irytować, a przynajmniej męczyć.
Do ustalenia znanej nam aranżacji pedałów potrzebny był też rozwój technologii. Jeszcze w debiutującym w 1908 r. Fordzie Model T, który dziś jest doskonale rozpoznawalny jako pierwszy samochód dla mas, układ pedałów (widoczny na zdjęciu powyżej i na górnym na sąsiedniej stronie) nie był wcale tym masom przyjazny. W podłodze kierowca mógł znaleźć kilka pedałów: oddzielne do sprzęgieł dla niskich i wysokich prędkości, do załączania biegu wstecznego, do hamulca i ostatni – do załączania hamulca postojowego. Jak widać, żaden z nich nie służył do operowania przepustnicą! Miała ona osobną dźwignię, umieszczoną przy kolumnie kierownicy.



Na rozwiązanie tego problemu kierowcy musieli poczekać kilka lat, do pojawienia się pierwszego automobilu ze znanym nam układem pedałów. Był nim Cadillac Type 53 – model ten można określić jako pierwsze auto w historii ze znanym nam sposobem obsługi w ogóle. W wizjonerskim ruchu pozbyto się służącego do regulacji prędkości systemu dźwigni zamontowanych na kierownicy i sprowadzono je do jednego pedału, argumentując to logiką, że przecież nogi służą również do nadawania tempa, gdy chodzimy. Pośrodku pojawił się pedał hamulca, a po lewej – jeden pedał sprzęgła. Cadillac jednak tak naprawdę nie wymyślił tego układu, a tylko przeniósł go do samochodów osobowych z ciężarówek – wcześniej został on przyjęty tam jako standard ustalony przez armię pruską w 1908 r. (żeby żołnierze mogli przesiadać się pomiędzy różnymi maszynami bez potrzeby szkoleń za każdym razem). Model Type 53, tak uczciwie mówiąc, nie był też tym, który ten układ spopularyzował, ze względu na swoją ograniczoną popularność na rynku (spowodowaną jednak innymi czynnikami niż tak progresywny sposób obsługi).
Sztuki tej dokonał produkowany od 1922 r. Austin 7, czasem określany mianem „brytyjskiego Forda Model T”. To on wprowadził na Wyspach motoryzację dla mas i zrobił to w znany nam już sposób z trzema pedałami, wzorowanymi na tych z Cadillaca. Skąd tak zaawansowany i nowatorski system w samochodzie obliczonym na jak najniższą cenę? Cóż, było w nim na tyle mało miejsca na nogi, że i tak trudno było tu zmieścić więcej niż trzy pedały… Rola Austina 7 w tej historii jest o tyle ważna, że z brytyjskiego hitu stał się on automobilem o prawdziwie globalnym zasięgu. W Niemczech był znany jako licencyjne BMW Dixi (pierwszy model tej marki), we Francji jako Rosengart, a w Japonii jako Nissan (choć tam już bez licencji… Brytyjczycy dowiedzieli się o jego produkcji po fakcie – ale układ pedałów spopularyzowali!).
Mercedes na początku XX w. również kombinował z wielopedałowym układem w podłodze (zdjęcie po lewej z modelu z 1903 r.), by ostatecznie na początku lat 20. zaadaptować rozwiązanie, które dziś wydaje się oczywiste.
W duchu ludowej mądrości: „Wam się oczy otworzą, jak mnie się zamkną!” zauważyć w tym miejscu należy, że za pedałami jeszcze zatęsknimy. Jak uczy nas historia, w motoryzacji nic nie można przyjmować za pewnik. W samochodach elektrycznych rola pedału hamulca jest sukcesywnie redukowana przez model operowania prędkością jednym pedałem (przyspieszanie uzyskuje się wciskaniem, a spowalnianie – puszczaniem pedału i przez odzyskiwanie energii). Producenci tymczasem prezentują modele koncepcyjne z prowadzeniem autonomicznym, w których pedałów już nie ma w ogóle. Doceńmy je więc, póki są!