KOMPENDIUM
Bogata wersja to i w środku na bogato. Skóra, drewno, elektryka.
Peugeot 405: Dobry do dzisiaj

W „Classicauto” nr 205 omawialiśmy Citroëna BX-a – po francusku ekscentrycznego przedstawiciela segmentu D. Kilka lat później na tej samej płycie podłogowej powstał o wiele bardziej konwencjonalny Peugeot 405.

Michał Reicher
Peugeot to ten mniej atrakcyjny i interesujący młodszy brat z rodzeństwa – produkt w koncernie PSA przeznaczony dla bardziej konserwatywnego klienta. Mimo że 405 jest następnym numerem po 404, to rynkowo stało się zastępstwem dla 305. Do Citroëna pod kątem wzbudzanych emocji nie ma nawet podjazdu, a mimo to ten zwykły sedan odcisnął trwalsze piętno na historii motoryzacji. Na rynek wszedł szturmem jesienią 1987 r. i został Samochodem Roku 1988. Na przestrzeni kolejnych lat stał się jednym z najlepiej sprzedających się aut segmentu D i zrobił zawrotną karierę w różnych częściach świata. Po zakończeniu produkcji w Europie w 1997 r. przez wiele lat model ten był wytwarzany dalej w Afryce i Ameryce Południowej, a obecnie, po licznych operacjach plastycznych, jest składany na licencji w Azerbejdżanie. Może i BX został zapamiętany jako zwycięzca moralny za sprawą ekstrawaganckich rozwiązań, ale to produkcja modelu 405 dobija teraz do pięciu milionów sztuk i nawet w tej chwili jest większa niż w przypadku aktualnego reprezentanta Peugeota w tej klasie, czyli 508… 405 to nieśmiertelna globalna gwiazda, która miała nawet krótki epizod w polskiej montowni w Lublinie. Testujemy zatem możliwie najbardziej klasyczny egzemplarz produkcji francuskiej.

STDT poza „kle, kle, kle” na wyższych obrotach robi też „łźższsz”.

PIOTR CIECHOMSKI

Diesel musi dymić,zwłaszcza ten z turbodoładowaniem.

Peugeot 405 w wersji sprzed liftingu i po nim wygląda z zewnątrz niemal tak samo.

Równolegle z sedanem produkowano również kombi Break.

Coś ciekawszego od zwykłego sedana i kombi? Turbo 16 to gwiazda Dakaru i Pikes Peak.

Rock’n’roll never dies.
Peugeot 405 nadal jest produkowany, tyle że daleko od Europy.

WŁOSKI SZNYT
Na sukcesie modelu w dużej mierze zaważyło jednak nadwozie z Włoch. Peugeot 405 od początku był oferowany w dwóch wersjach nadwozia – sedan i kombi – oraz wielu silnikowych i wyposażeniowych. Omawiany samochód to 405 STDT, czyli turbodiesel z najbogatszym wariantem wyposażenia. Pochodzi z rocznika 1994, jest już więc po modernizacji z początku dekady. Mimo że trójbryłowy sedan z reguły jest podobny do niczego, 405 ma w sobie coś nieuchwytnie charakterystycznego, przez co szybko jesteśmy w stanie rozpoznać ten model z daleka. Jego projekt to dzieło włoskiego studia stylistycznego Pininfarina, z którego usług Peugeot korzystał nader chętnie w tamtych czasach. Okres pomiędzy początkiem lat 80. a końcem 90. to subiektywnie najlepszy czas dla Peugeota, jeżeli chodzi o wzornictwo i jakość produkowanych samochodów. Linia boczna, stały wyróżnik studia z Turynu, jest czysta, spójna i proporcjonalna – po prostu ładna. Pod względem stylistyki modernizacja niewiele wniosła, niemniej dokonano jednej istotnej zmiany: tylna klapa została powiększona, dzięki czemu obniżono jej dolną krawędź. Przed liftingiem krawędź załadunku bagażnika znajdowała się na wysokości prawie metra, co zapewniało porządny zestaw ćwiczeń w czasie pakowania ciężkich bagaży. Klient zamawiający niegdyś prezentowanego Peugeota zażyczył sobie dodatkowe smaczki w postaci zderzaków z wersji Mi16, felg Speedline oraz spojlera na tylnej klapie. Samochód wygląda dzięki temu poważniej, chociaż pamiętajmy, że to nadal tylko lepiej ubrany 90-konny diesel.
PIOTR CIECHOMSKI
PIOTR CIECHOMSKI

Za rysunek modelu 405 odpowiada włoskie studio Pininfarina, często współpracujące z Peugeotem – tak wówczas, jak i w przyszłości.

Złodzieju! To nie jest samochód dla Ciebie! Idź być złodziejem gdzie indziej, najlepiej znajdź uczciwą pracę i kup sobie takie auto – poradnik redaktora Mielniczaka przeczytasz kilka stron dalej.

Więcej zmian dokonało się wewnątrz i tutaj faktycznie można mówić o modernizacji. Wariactwa jednak nie uświadczymy. Peugeot to nie Citroën, dlatego tablica przyrządów wygląda jak przekalkowana z któregokolwiek innego samochodu – zmieniono jedynie emblemat na kierownicy. STDT ma w wyposażeniu pełną elektrykę wnętrza, znajdziemy tutaj więc elektrycznie sterowane cztery szyby i lusterka, elektrycznie regulowane fotele oraz elektrycznie otwierany i zamykany szyberdach. Wszystko w otoczeniu skórzanej tapicerki i drewnianych elementów. Podstawowa ergonomia jest intuicyjna, ale trafiło się też kilka wytworów francuskiej logiki. Panel sterowania lusterkami znajduje się w kieszeni drzwi. Przyciski do sterowania szybami rozrzucono po całym samochodzie. Kierowca ma pod lewą dłonią przyciski do obu przednich, te od tylnych znajdują się natomiast na konsoli centralnej, dodatkowo pod podłokietnikiem i obrócone o 180 stopni. Pasażerowie z tyłu swoje szyby obsługują guziczkami umieszczonymi między fotelami, kilka centymetrów dalej od tych przed momentem wspomnianych. Dość nietypową ewolucją jest zmiana pokręteł sterowania nawiewem na suwaki o tej samej funkcji. Nie żeby to w czymkolwiek przeszkadzało, ale przywykłem raczej do odwrotnych modernizacji, w ramach których staromodne suwaki ustępują miejsca bardziej nowoczesnym pokrętłom.

Kabina Peugeota jest satysfakcjonująco przestronna. Nie wyróżnia się na tle konkurencji, ale kierowca czy pasażer słusznego wzrostu nie będą na nic narzekali.

Silnik XUD, jak to diesel, nie wymaga częstego i pracochłonnego serwisu. Kiedy już raz na dwa tryliony kilometrów trzeba coś podłubać, jest tu jednak nieco ciasno.

Proces zajmowania i opuszczania stanowiska kierowcy odbywa się z odpowiednią gracją.

Miejsca w drugim rzędzie jest dużo, zarówno nad głową, jak i przed kolanami. Można również po królewsku rozłożyć podłokietnik, a co!

Z uwagi na płaską konstrukcję zawieszenia bagażnik jest bardzo głęboki, a przy tym też długi i prostopadłościenny. Po liftingu dostęp uproszczono przez powiększoną klapę.

Coś tam czasami zaskrzypi, czasami pęknie, ułamie się albo pokruszy. Tworzywa sztuczne mogłyby być wyższej próby.

Poza wymagającym przyzwyczajenia rozrzuceniem przycisków do obsługi elektrycznych szyb, gra i trąbi.

Jest schowek przed pasażerem, mniejszy pomiędzy przednimi siedzeniami, są kieszenie w drzwiach, jakaś półeczka, ale bez szaleństw.

xUD TECHNIKI
Pod maską 405 znajduje się doskonały diesel XUD, który niedawno obchodził 40. urodziny. Życzenia składaliśmy na łamach „Classicauto”, a były one całkowicie szczere, ponieważ każdy z redaktorów miał z tym silnikiem styczność. W tym wypadku dostał on dodatkowo turbodoładowanie. Pomimo większego wysilenia nadal legitymuje się doskonałą ekonomią podróży. Wolnossące modele regularnie zamykały się w przedziale 5–6 l/100 km w jakimkolwiek cyklu, tutaj wynik jest nieco wyższy z racji doładowania, lecz nadal rewelacyjnie niski. Turbodoładowanie wyczuwalnie zmienia charakterystykę pracy, przez co też znacznie bardziej poważam jednostki wolnossące. To zapewne niepopularny pogląd, ale w dieslu bez doładowania znacznie korzystniej układa się krzywa momentu obrotowego. Jednostka z turbo początkowo jest ospała i rośnie w siłę dopiero na wyższych obrotach, choć gdy już złapie wiatr w żagle, żwawo nabiera chyżości. Przyspieszenie w zakresie 60–100 km/h przy dmuchającej turbinie potrafi docisnąć jadacych do oparcia fotela. Atmosferyczny motor natomiast ma odpowiedni ciąg od samego początku skali obrotomierza. Jako wielokrotny i wieloletni użytkownik samochodów z silnikiem XUD mogę z całą odpowiedzialnością postawić taką tezę.
Nie samym silnikiem człowiek jednak żyje, ponieważ samochód to również układ kierowniczy, zawieszenie i hamulce. Jazdę Peugeotem 405 można zamknąć w dwóch słowach: relaksująco komfortowa. Dodałbym jeszcze, że to idealny kandydat na taksówkę. 90-konny motor pozwala bezproblemowo utrzymywać prędkość podróżną na poziomie 120 km/h bez natrętnego klekotu dochodzącego z zewnątrz, za to w przyjemnej ciszy roztaczającej się w kabinie. Peugeot na tle genetycznie spokrewnionego Citroëna gwarantuje większe emocje w trakcie ostrzejszej jazdy. Nawet z dieslem pod maską pozwala się prowadzić z większą uległością, czasami wykazuje nawet niewielkie skłonności do zarzucania tyłem. To nie ten poziom, co 205 czy spokrewnione 309, ale jak na dużego sedana segmentu D 405 ma w sobie dużo polotu w prowadzeniu, nawet jeśli (a może właśnie przez to?) w podwoziu nie uświadczymy żadnych nowoczesnych rozwiązań. Nie ma tu ani kontroli trakcji, ani nawet systemu ABS, o modyfikacjach zawieszenia czy hamulców nie wspominając. Zwłaszcza brak ABS-u rozczarowuje, bo jesteśmy już w roku 1994, a to nie gaźnikowy Polonez. Oczywiście, jeżeli ktoś miał grubszy portfel, wszystko można było zorganizować. Ostatecznie jednak pod kątem stateczności Citroën BX grał w zupełnie innej lidze.

Turbodoładowanie rozpala wyobraźnię, ale z miejsca lepszy start ma wolnossący diesel, dysponujący „na dole” wyższym momentem obrotowym. A gdy się go już wkręci na obroty…

ABS-u brak, dlatego w zaistniałych warunkach pogodowych dynamiczne hamowanie wymaga umiejętności u kierowcy. W warunkach neutralnych jest dobrze, ale bez rewelacji.

Peugeot ze wszystkich popularnych francuskich marek ma najspokojniejszy wizerunek, niemniej STDT w tym wyposażeniu wykazuje pewien nerw wersji GTi. 405 dobrze się prowadzi.

Biegi wchodzą dosyć sztywno, ale po pewnym przyzwyczajeniu robi się przyjemnie. Dźwignia zawsze trafia w odpowiednie miejsce, nic nie zgrzyta ani się nie omyka.

405 jest poręczne podczas manewrowania. Mechanicznie wóz okazuje się łatwy do wyczucia, wspomaganie kierownicy w tej wersji ułatwia jazdę, jedyny defekt to grube słupki A wchodzące przed oczy.

Uzyskano całkiem przyjemnie zbalansowane resorowanie, dzięki czemu da się bez żenady szybciej pojeździć po zakrętach, nie tracąc jednocześnie uzębienia na nierównej nawierzchni.

MOTOORKIESTRA
Peugeot 405 STDT to samochód wielopłaszczyznowo świetny. Gwarantuje wygodną podróż całej rodzinie, nawet w wersji sedan. Kabina jest obszerna w pierwszym i drugim rzędzie siedzeń, bagażnik zapewnia dużą pojemność i dobry dostęp. Turbodoładowany silnik Diesla zapewnia rewelacyjną równowagę między dynamiką a ekonomią, nie odstaje przy tym kulturą pracy. Auto z tą jednostką prowadzi się też zupełnie nieźle, chociaż daleko mu do nerwu mniejszych modeli marki. Całości dopełnia ładna bryła projektu Pininfariny. Jak to w Peugeocie, tradycyjnie brakuje czegoś ekstra, co powodowałoby ekscytację, są to jednak subiektywne odczucia. Czy Peugeot 405 z turbodieslem pod maską rysuje się jako idealny klasyk do codziennej jazdy? Wiele na to wskazuje. Nie jest to samochód z okładki, do którego wzdychali nasi ojcowie, jeździ natomiast zdecydowanie lepiej, niż wygląda. A że wygląda przy tym bardzo przyzwoicie…

Mówi się, że jazda klasykiem na co dzień wiąże się z długą listą wyrzeczeń kierowcy. Czyżby? Niekoniecznie. Peugeot 405 w wersji STDT zapewnia idealną równowagę między funkcjonalnością, ekonomiką a dynamiką, mając w sobie jednocześnie nutkę klasycznego samochodu.

Dlaczego 405?
Zawsze szczególnym uczuciem darzyłem samochody Peugeota, zwłaszcza model 205, dlatego też miałem ich kilkanaście, w różnych wersjach. Dodatkowe względy miały u mnie silniki Diesla, głównie XUD, które były francuskimi konstrukcjami. Udzielam się na wielu forach i facebookowych grupach poświęconych Peugeotowi 205, stąd mam różne kontakty – kto, co i gdzie sprzedaje. Do zakupu Peugeota 405 przymierzałem się już od dłuższego czasu, a temat tego konkretnego samochodu w wersji STDT sondowałem na forum na bieżąco. Kiedy więc pojawiła się możliwość zdobycia go, nie zastanawiałem się długo, a fakt pochodzenia z zaufanego źródła ułatwił podjęcie decyzji.


Czytaj więcej