rehabilitacja opla calibry
Cykl życia Opla Calibry

Najpierw wyznaczająca standardy i podziwiana, później psuta i wyszydzana. Po blisko 35 latach od debiutu Calibra zatacza koło i wraca na należyte jej miejsce. Pełnoprawnymi klasykami stają się nawet… wykonane w epoce wersje po tuningu.

Karol Nowakiewicz
Calibra jest już zakorzeniona w nas tak mocno jako symbol charakterystycznego tuningu lat 90., że pod tym od razu pojawiającym się przed oczami przerysowanym body kitem trudno dostrzec samochód, a co dopiero klasyka. Spróbujmy dokonać tej sztuki i zacznijmy od na ogół pomijanego w tym kontekście tła historycznego. Calibra powstała w czasach, gdy europejskie auta sportowe klasy średniej grały tylko drugie skrzypce względem zaawansowanych technicznie, świetnych debiutantów z Japonii. Mało która marka obrazowała ten stan rzeczy tak dobrze, jak właśnie Opel, w którego ofercie znajdowała się nadal archaiczna, produkowana od 1975 r., Manta. Potrzeba było rewolucji.

Białe zegary mogą wydawać się inwencją twórczą miłośnika tuningu, ale w przypadku edycji Keke Rosberg były one seryjne.

OPEL CALIBRA
PRODUKCJA
1989 – 1997: 239 118 szt. wszystkich wersji, w tym
12 015 szt. V6
SILNIK
GM C25XE, benzynowy, V6 24V, DOHC, umieszczony poprzecznie, zasilanie Bosch Motronic M2.8.3
Pojemność skokowa: 2498 cm3
Stopień sprężania: 10,8:1
Moc maksymalna:
170 KM przy 6000 obr./min
Maks. moment obr.:
227 Nm przy 4200 obr./min
NAPĘD
Na tylne przednie, skrzynia ręczna 5-biegowa F25
ZAWIESZENIE
Przednie: kolumny MacPhersona, drążek stabilizacyjny
Tylne: wahacze półwleczone, drążek stabilizacyjny
HAMULCE
Hydrauliczne, ze wspomaganiem, tarczowe wentylowane 288 mm z przodu, 270 mm z tyłu
WYMIARY I MASY
Dł./szer./wys.: 449/169/132 cm
Rozstaw osi: 260 cm
Masa własna: 1370 kg
OSIĄGI
Prędkość maks.: 237 km/h
Przysp. 0–100 km/h: 7,8 s
Przełom ten zapowiadała zaprezentowana w 1988 r. całkiem nowa Vectra, która mogła w końcu posłać na emeryturę wysłużoną Asconę. Nim do tego doszło, europejski oddział GM już główkował nad wykorzystaniem świeżej płyty podłogowej GM2900 w następcy Manty. W marcu 1987 r. wizję takiego modelu Jimowi MacDonaldowi, szefowi General Motors, sprzedał Jack Smith, dyrektor europejskiego oddziału koncernu. Zaprojektowanie auta zlecono Studiu 3, kierowanemu nadal przez Erharda Schnella, który 20 lat wcześniej narysował Opla GT. Schnell i spółka na takie zlecenie bardzo czekali, bo wrócili do zarządu z gotową koncepcją już po tygodniu. Zakładała ona skrócenie płyty podłogowej o 7,87 cm wobec Vectry, jednak inwestorzy na taką modyfikację się nie zgodzili. W przeciwieństwie do nowego sedana klasy średniej nie wiązano z tym modelem dużych nadziei sprzedażowych. W ramach oszczędności czasu i pieniędzy przenoszono co się da z opracowanej wielkim kosztem Vectry – oprócz płyty podłogowej były to również elementy układu napędowego i zawieszenie. Niezmieniony pozostał rozstaw kół przedniej osi (tylko tył zyskał dodatkowe 2 cm szerokości). Dopiero topowy wariant 4x4 miał bardziej wyrafinowane podzespoły: podrasowane zawieszenie, 4-kanałowe hamulce z systemem ABS oraz wspomaganie kierownicy. Ogólnie nie była to jednak egzotyczna konstrukcja, co sugeruje choćby masa auta wynosząca zależnie od napędu 1167 lub 1252 kg – co najmniej o 70 kg więcej od Vectry!

Od góry: pierwszy szkic projektowy Calibry. Prototyp modelu na ramieniu dźwigu hydraulicznego w tunelu aerodynamicznym. Egzemplarz przedprodukcyjny jeszcze z podwójnym wlotem powietrza na grillu.

Edycja Keke Rosberg była z reguły biała na białych felgach BBS. Pojedyncze auta pokrywa lakier ze standardowej palety 20 kolorów.

Skromny emblemat z wyścigów DTM zdradzał limitowaną edycję drogową.

Calibra w takiej formie miała też jednak niezaprzeczalne zalety. Płyta podłogowa z Vectry skutkowała stosunkowo dużymi jak na ten segment wymiarami auta, które zapewniły wyjątkowo pojemną kabinę z czterema pełnowymiarowymi miejscami. Dzięki tak obniżonym kosztom produkcji obiecująco wyglądała też kwestia pozycjonowania cenowego. A nie doszliśmy jeszcze do najmocniejszego punktu całego projektu.

Sylwetka samochodu zwęża się do tyłu. Poprawiło to aerodynamikę w większym stopniu niż modyfikacje przodu.

Prędkościomierz wyskalowany do 260 km/h zdradza, że pod maską znajdziemy silnik 2.5i V6!

Charakterystyczny wzór tapicerki dostępny był tylko w edycjach DTM i Keke Rosberg.

Tabliczka z numerem samochodu. Dziś napisaliby tylko, że to 1 of 997.

aerodynamika na medal
Nowe coupé Opla przebiło się na nagłówki gazet za sprawą sensacyjnego projektu nadwozia, a dokładniej jego jednej cechy: wybitnej aerodynamiki. Współczynnik Cd 0,26 jest osiągnięciem nawet w przypadku aut dziś debiutujących na rynku. Uzyskanie go pod koniec lat 80. to zasługa amerykańskiego projektanta Wayne’a Cherry’ego, który już wcześniej był w GM znany z łączenia niebanalnej stylistyki z topowymi właściwościami aerodynamicznymi. Zwracał on uwagę na każdy szczegół, który mógł mieć wpływ na końcowy wynik. W pracy według tych założeń mógł liczyć na wsparcie podobnie myślącego Hansa-Joachima Emmelmanna z zespołu inżynieryjnego. Zazwyczaj śmiałe założenia aerodynamiczne projektów były mocno weryfikowane w tamtych czasach wraz z postępem przygotowań do wersji produkcyjnej, ale dzięki temu duetowi tak się nie stało. Pierwsze testy w tunelu aerodynamicznym wykazały wartość Cd 0,33.

Swojego wizerunku limitowanej edycji użyczył były mistrz świata F1 i kierowca DTM – Keke Rosberg.

Według Emmelmanna istniała przestrzeń do poprawy. Calibra otrzymała nowe, zapewniające lepszy opływ powietrza linie bocznych paneli. Zwrócono uwagę na szczeliny między reflektorami a nadwoziem, osłoną chodnicy i maską, dostosowano szerokość i głębokość spojlera pod zderzakiem. Zaokrąglono słupki, a linię dachu, nadkola i tylną szybę skomponowano ze sobą tak, aby ograniczyć niepożądane turbulencje powstające za nadwoziem. Prace weszły na tak zaawansowany poziom, że tunel aerodynamiczny FKFS na uniwersytecie w Stuttgarcie już nie wystarczył na ich dalsze prowadzenie. Żeby uzyskać warunki jak najlepiej odwzorowujące rzeczywistą jazdę na drodze, przeniesiono się do tunelu DNW w Holandii. Tam prototyp Calibry był badany po zawieszeniu go za pomocą dźwigów hydraulicznych 2-3 mm nad ruchomym pasem poruszającym się z tą samą prędkością co wiatr. Dopiero praca na tak bezkompromisową skalę przyniosła bezprecedensowy w dotychczasowej historii motoryzacji wynik. Został on pobity dopiero 10 lat później przez Hondę Insight, która rozpoczęła trend hybryd podporządkowanych oszczędzaniu paliwa. Projektanci długo dopieszczali nadwozie Calibry, mimo że na stworzenie całego samochodu nie mieli wcale dużo czasu. Produkcyjna wersja została zaprezentowana na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie jesienią 1989 r., niewiele ponad dwa lata po rozpoczęciu prac nad nią. Nowy Opel stał się sensacją hal IAA i zdołał przyćmić nawet debiutujące tego samego dnia BMW 850i.

Silnik 2.5i V6 nie był częstym wyborem. W Calibrze znalazł mniej niż 12 tys. nabywców. Wśród limitowanych edycji również miał mały procent udziału.

Wskaźniki ciśnienia oleju i napięcia ładowania akumulatora na konsoli środkowej.

Choć tu są zamontowane fabrycznie, felgi BBS stały się jednym z filarów tuningu same w sobie.

Sukces projektu był o tyle niesamowity, że przecież pod spodem nadal była to bardziej Vectra coupé niż auto sportowe z prawdziwego zdarzenia. Bliskie pokrewieństwo zdradzało wnętrze z taką samą deską rozdzielczą jak w popularnym sedanie – z tą tylko różnicą, że obrotomierz stanowił tu standardowe wyposażenie. No i z tyłu było ciaśniej. Z Vectry pochodziły też silniki, tu ograniczone do czterech topowych opcji benzynowych: 2.0i 8V 115 KM, 2.0i 16V 150 KM (potem osłabiony przez normy emisji spalin do 136 KM), 2.0i 16V Turbo 204 KM oraz 2.5i V6 170 KM. Tego jednak na wystawie we Frankfurcie nie było widać. Calibra z zewnątrz przypominała pierwszą Vectrę co najwyżej w paru detalach stylistycznych, ale były one niedostrzegalne wobec egzotycznych proporcji z długą maską i nisko poprowadzoną sylwetką z drzwiami z bezramkowymi szybami. Wąskie reflektory bardzo słabo spełniały swoje główne zadanie, ale odgrywały ważną rolę w definiowaniu charakteru Calibry. Tak nowy Opel zaczął budować swoją legendę, która zaprowadziła go w wyjątkowe miejsce w historii motoryzacji.

Calibra przechodziła rygorystyczne testy zderzeniowe i sprawdzano ją w trudnych warunkach w Finlandii. Opinia, że ochrona przed korozją była lepsza w fińskiej fabryce, to mit.

Komputer pokładowy był opcjonalnym wyposażeniem. Jego funkcjonalność jest bardziej na poziomie kalkulatora niż tego, co znamy z nowych aut.

Delikatna lotka raczej nie pomagała aerodynamice auta, ale to nic w porównaniu z tym, co kryje się za Białą Damą.

Fazy tuningu
Calibra od początku miała wyjątkową pozycję na rynku, między innymi za sprawą licznych wersji specjalnych. Sam General Motors stworzył ich siedem – pięć z logo Opla, a dwie Vauxhalla (pod tą marką była sprzedawana w latach 1990–1998; oprócz tego występowała ze znaczkiem Holdena w Australii i Chevroleta w Ameryce Południowej). Spotkanie z modelem zaczynamy od limitowanej do 997 sztuk Keke Rosberg Edition. Sygnowana nazwiskiem kierowcy F1 i DTM wersja wyróżniała się białym lakierem nadwozia i felg BBS. Była jedną z kilku, w których pojawiło się obniżone zawieszenie Irmschera. Od strony wizualnej wyróżniała się znanym już z odnoszących sukcesy w DTM Calibr żółtym logo. W środku zadawał szyku najnowszy krzyk mody – białe tło zegarów. Prezentowany egzemplarz pochodzi z rynku szwajcarskiego z 1996 r. i jest wyposażony w najrzadziej wybierany w tym modelu silnik 2.5 V6 oraz szyberdach, który w edycji Keke Rosberg był dostępny tylko w Szwajcarii.

Hamulce aerodynamiczne. Nie ukrywajmy, że przetłoczenia rodem z Ferrari nie pełnią żadnej pozytywnej funkcji. W Riegerze nikt się tym nie przejmował.

Cyfrowa tarcza zegarów występowała w Vectrze 2000. Nie ma żadnych informacji o tym, że był to też dodatek dostępny w Calibrze.

Samochód ten to prawdziwy biały kruk, gdyż nie został poddany żadnym modyfikacjom, z których przede wszystkim pamiętamy Calibrę. W modelu tym spotykały się: obiecujące sportowe emocje nadwozie, niespełniające tej obietnicy podwozie oraz przystępna cena na rynku wtórnym. Połączenie tych czynników sprawiło, że Calibra wyrosła na gwiazdę nr 1 sceny eurotuningu, osiągającej u schyłku lat 90. szczytową formę. Tunerzy nie mieli dla pracy stylistów Opla litości i zalewali rynek kolejnymi wzorami laminatowych zderzaków, spojlerów i poszerzeń. Takie produkty trafiły w gusta określonej grupy klientów, którzy nie poprawili wizerunku Calibry. Świetnie zaprojektowany model stał się karykaturą sportowego coupé.

Tego zderzaka nie dostaniesz. A jeśli potrzebujesz, to musisz kontaktować się z Riegerem, żeby zrobili ci nowy – za niemałe pieniądze…

Kolektory wydechowe w zmodyfikowanym silniku zostały owinięte specjalnymi bandażami w celu lepszej izolacji cieplnej.

Auto wygląda jak Ferrari, ale deska dalej rodem z Vectry. Tylko dodatkowe zegary zdradzają, że siedzimy w tuningowym projekcie.

Szeroki tył pakietu Rieger Catano jest przeciwieństwem filozofii Cherry’ego i Emmelmana.

Dziś jednak inaczej patrzymy na świat lat 90., przez co wielką przemianę wizerunkową przeszły nie tylko Majka Jeżowska i Britney Spears, ale i Calibry w najbardziej ekstrawaganckich metamorfozach. Wartość kolekcjonerską budują już zarówno egzemplarze w stanie fabrycznym, jak i te ze spójnymi pakietami profesjonalnych tunerów. Do tej grupy zaliczał się niemiecki Rieger, który zdobył popularność do dziś wywołującym emocje zestawem Catano. Pomimo nazwy sugerującej powiązania z Japonią projekt ze znacznie poszerzonymi zderzakami i błotnikami, wielkim spojlerem oraz przykuwającymi uwagę bocznymi wlotami powietrza miał upodobnić Calibrę do Ferrari. I to była raczej jedyna funkcja tych części, jako że wobec silnika z przodu takie wentylacje były bezzasadne.

Rieger w swoim katalogu oferował Calibrę także w wersji z uciętym dachem.

Mimo to projekt ten wciąż robi wielkie wrażenie na ulicy. Oryginalny pakiet Riegera to poważna sprawa – każda część ma indywidualny numer seryjny i jest nadal oferowana przez producenta. Dziś to właściwie jedyne źródło tych części – przekonał się o tym właściciel prezentowanego egzemplarza, który ściągnął go z uszkodzonym przodem ze Szwajcarii do Łodzi. Zakup takich tuningowych części na rynku wtórnym jest dziś praktycznie niemożliwy, a oryginały drogie (nowy zderzak – 636 euro wraz ze splitterem). Inwestycji było jednak znacznie więcej, łącznie z wymianą silnika na 3.2 V6, a nawet… przeniesieniem napędu na tył!

Źle mu z oczu patrzy, czyli klasyka tuningu: bad look i przy okazji pogarszanie już i tak słabych świateł. Dobrze widzicie, to nie są brewki, tylko przedłużona maska.

Lusterka wyprodukowane przez firmę Steinmetz.

Tabliczka z numerem samochodu.

Skórzana tapicerka była dostępna w Calibrze, ale czy na pewno pasowała do niej w tym kolorze?

Projekty na bazie Calibry najczęściej nie uznawały żadnej świętości ani zachowawczości, czego dowodem jest prezentujący już schyłkową fazę trendu czarny egzemplarz. Z zewnątrz stuningowano go przy użyciu części z pakietu Rieger GTX, ale również paroma elementami z konkurencyjnego pakietu Steinmetza: felgami, lusterkami i nakładką na wlew paliwa. Dla uzupełnienia obowiązkowego miksu sprzed ćwierćwiecza pojawia się tu jeszcze tuning silnika (2.0 z mocą podniesioną do 140 KM), a w środku – kierownica z Vectry i500. Znajdująca się nieopodal na desce rozdzielczej tabliczka „Cliff Motorsport Edition 499” informuje jednak, że mamy tu do czynienia z kolejną wersją o kolekcjonerskiej wartości – limitowaną do 800 sztuk edycją zbudowaną z okazji zdobycia mistrzostwa serii ITCC w Calibrze przez zespół Cliff właśnie.

Wersja Cliff powstała w celu uhonorowania zdobycia mistrzostwa serii ITCC przez zespół Cliff z Manuelem Reuterem za kierownicą wyczynowej Calibry.

Prawdziwa twarz Calibry
Czy tak rzadki samochód powinien być modyfikowany w taki sposób? Sam właściciel przyznaje, że wielu ludzi mówi mu, że nie. Tuning stał się jednak nieodłącznym składnikiem DNA Calibry. Zaprowadził ją w ciekawe miejsca – pracownicy fińskiej fabryki Valmet, w której model był swego czasu montowany, zbudowali dwa egzemplarze w wersji cabrio. Günther Artz z kolei przeszczepił wydatnie (acz perfekcyjnie zgrabnie) poszerzone nadwozie Calibry na podwozie Lotusa Omegi / Carltona. Tymczasem model ten nie był nigdy dziełem motoryzacji, którego pocięcie byłoby atakiem na świętość. To nadal był tylko Opel zbudowany z masowo produkowanych podzespołów i materiałów pozostawiających wiele do życzenia pod względem jakości. Do tego miał przystępną cenę, co – w połączeniu ze stylem nadwozia – zapewniało mu określoną grupę odbiorców.

Najciekawszym dodatkiem z tyłu pojazdu jest środkowa blenda, której ceny poszybowały w kosmos. Niski zderzak to oryginalna część pakietu Rieger GTX.

Dziś dokładnie z tych samych powodów wynika rosnąca wartość i estyma tego modelu na rynku kolekcjonerskim. Z blisko ćwierci miliona wyprodukowanych do 1997 r. Calibr na drogach zostało już ich niewiele. W stanie fabrycznym lub z pakietem tuningowym o porównywalnej jakości – jeszcze mniej. Dziś są już wystawiane w cenie kilkunastu, kilkudziesięciu, czy nawet około 100 000 zł. Te zmodyfikowane bez gustu gwarantują zainteresowanie, ale nie kupców. I tak dochodzimy do ostatniego etapu życia Calibry: powrotu do stanu oryginalnego. Dotarliśmy do momentu, w którym zmęczone egzemplarze zasługują na kompleksową renowację. A im więcej będziemy widzieć aut w dobrym stanie, tym poważniej Calibra będzie traktowana jako młody klasyk, który spełni młodzieńcze marzenia wielu z nas.

Kierownica przeszczepiona z Vectry i500, czyli 4-drzwiowego odpowiednika zmodyfikowanego przez Irmschera.



Czytaj więcej