Klasyczny styl

Żywot ubrania
Czy nowe ubrania naprawdę wyglądają najlepiej? W końcu są idealne – nigdy nienoszone, bez skaz, bez śladów zużycia, pachnące nowością. Ale czy ten efekt „nowości” i kult, który wokół niego powstał, nie są przypadkiem sztucznym napędzaniem konsumpcji?
Wiele badań dotyczących naszych nawyków zakupowych pokazuje, że kupujemy coraz więcej, lecz ubrania służą nam coraz krócej. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że kraje członkowskie generują 12,6 mln t odpadów tekstylnych rocznie, z czego sama odzież oraz obuwie to 5,2 mln t. Wychodzi na to, że rocznie wyrzucamy 12 kg odpadów. Dla przykładu przeciętny T-shirt waży około 200 g. Oznacza to zatem, że pozbywamy się ekwiwalentu aż 60 T-shirtów rocznie! Obecnie tylko około 1/5 z nich trafia do ponownego użycia lub recyklingu. Reszta najczęściej jest spalana lub ląduje na wysypiskach. Brzmi to fatalnie, jednak taka jest nasza rzeczywistość.
Problem jakości dotyczy nie tylko osób podążających za trendami, ale również modowego ignoranta, który musi po prostu coś na siebie włożyć. To złożony temat – jednym z jego aspektów jest to, jak ubranie się starzeje. Nie zastanawia Was czasem, jak to możliwe, że niektóre ciuchy są aż tak tanie? Odpowiedź jest prosta: niska jakość – zarówno materiałów, jak i wykonania. Tkaniny o niskiej gramaturze szybko tracą formę, syntetyczne włókna łamią się, mechacą, szwy puszczają, a tzw. wegańska skóra po krótkim czasie pęka. Takie ubrania szybko zaczynają źle wyglądać – nawet jeśli technicznie wciąż nadają się do noszenia. W efekcie wymieniamy je częściej, choć nie zawsze z potrzeby, lecz z powodu estetyki. Nie przejmujemy się tym za bardzo – przecież nowe ubrania są tanie i łatwo dostępne. A to, że kupujemy ich więcej, przestaje nas obchodzić. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ostatecznie i tak przepłacamy – finansowo, środowiskowo, a czasem nawet zdrowotnie. Chytry dwa razy traci!
Jednak czy wszystko, co nosi ślady użytkowania, naprawdę źle wygląda? W erze niskiej jakości zapomnieliśmy, że ubrania z widocznym „zębem czasu” mogą wyglądać dobrze. I wcale nie musimy ciągle podążać za trendami – w czasach mikrotrendów, zmieniających się co kilka miesięcy, i tak za nimi nie nadążymy. Kluczem jest jakość i ponadczasowy styl. Ubrania o niezłej jakości potrafią wytrzymać lata. Dobre wzornictwo nigdy się nie przeje. Wytarcia, przebarwienia, nawet łatane dziury to niekoniecznie wady. Sam król Karol był nie raz widziany w garniturze z łatą na marynarce. Może trzeba nosić się jak król! Coraz więcej osób staje się świadomymi konsumentami i chce, by ubrania były z nimi dłużej. Dlatego jesteśmy w stanie zainwestować w naprawy czy konserwację. Zużycie dodaje ubraniom indywidualnego charakteru. Naturalne surowce wręcz uwielbiają patynę, syntetyczne za to – przeciwnie. Jest różnica między zużyciem a zniszczeniem. Zyskujące znów popularność kurtki z woskowanej bawełny najgorzej wyglądają w dniu zakupu. Niektórzy z premedytacją kupują używane. Dżinsy – dokładnie tak samo, a sztuczne postarzanie łatwo zdemaskować. To skazy tworzą historię – czasami osobistą, autentyczną, daleką od jednorazowego trendu. Zamiast je chować, wyrzucać i ciągle wymieniać – może warto nosić je z dumą? A może powinniśmy poszukać ubrań w szafach naszych rodziców?