KLASYCZNY STYL

Y2K
Jak to zwykle bywa, wiele trendów stanowi nostalgiczne nawiązanie do minionych dekad. Każdy powrót estetyki sprzed lat budzi mieszane uczucia – zwłaszcza wśród osób, które pamiętają ją z własnego doświadczenia. Często wydaje się, że dana stylistyka nie ma szans ponownie się przyjąć, a jednak historia mody wielokrotnie udowodniła, że bywa inaczej. Jak więc będzie z modą Y2K?
Określenie „Y2K” dosłownie oznacza rok 2000 w zapisie skrótowym: Y – Year, 2K – 2000. Początkowo używano go w odniesieniu do „problemu roku 2000” – zagadnienia programistycznego związanego z zapisywaniem dat w formacie dwucyfrowym, co mogło powodować błędy przy przejściu z roku 1999 na 2000. Najmłodsi Czytelnicy być może nie pamiętają spekulacji dotyczących załamania się globalnego systemu informatycznego. Nowe milenium miało przynieść też koniec świata. Jak się okazało, nic takiego się nie wydarzyło. Z czasem jednak termin „Y2K” zaczęto stosować również wobec mody z lat 2000.
Od kilku sezonów mówi się o powrocie tej estetyki. Niektóre elementy zostały zaadaptowane jedynie przez pasjonatów mody, inne nieśmiało wróciły do łask. Świat się zmienił – ubrania stają się coraz bardziej wygodne i funkcjonalne, a minimalizm na dobre zagościł w naszych szafach. Lata 2000. wprowadzały rozwiązania, które wówczas postrzegano jako powiew świeżości i odejście od wieloletnich kanonów. Jak się jednak okazało, wiele tych trendów nie przetrwało próby czasu. Co więc przyniosła pierwsza dekada XXI w.?
Podstawą garderoby były szerokie, opuszczone na biodrach spodnie typu baggy jeans. Im luźniejsze, tym lepiej – często z widoczną bielizną i w komplecie z dżinsową kurtką. Zresztą denim pojawiał się w nadmiarze, sztucznie przetarty, zdobiony przeszyciami czy okuciami. Występował osobno, jak i w formie total looku. Ikoniczny był zestaw Britney Spears i Justina Timberlake’a z American Music Awards – jeżeli go nie widziałeś, koniecznie musisz to nadrobić. Do spodni zakładano T-shirty z wielkimi nadrukami – od tribalowych grafik, przez napisy, aż po ogromne logotypy marek. Często noszono je warstwowo – krótką koszulkę zakładano na longsleeve w kontrastowym kolorze. Nieodzownym elementem wizerunku były dodatki. Y2K to era bling-bling – grube łańcuchy, szerokie bransolety, sygnety z cyrkoniami i paski wysadzane sztucznymi diamentami. Styl ten nie lubił skromności – liczył się przepych i pokazanie statusu – nawet jeśli był trochę sztuczny. Fryzury również miały swoje charakterystyczne cechy. Popularnością cieszył się buzz cut, czyli bardzo krótko ogolona głowa, ale wielu chłopaków decydowało się też na frosted tips, czyli rozjaśnione końcówki włosów w platynowych lub żółtawych odcieniach. Kultowe były również włosy postawione na żel.
Moda Y2K wykraczała poza ubrania. Ważną częścią stylu życia była kultura tuningowanych samochodów – auta z przyciemnianymi szybami, neonami pod podwoziem i ogromnymi, najlepiej chromowanymi felgami. Lampy typu Lexus look to również Y2K. Samochody stały się istotnym elementem wizerunku. Niewątpliwie do popularności tej estetyki przyczyniły się pierwsze filmy z serii „Szybcy i wściekli” oraz gra „Need for Speed: Underground”.
Cała ta estetyka była naprawdę ostentacyjna. Dziś powracają jedynie wybrane elementy, bo cały styl w swojej oryginalnej formie wydaje się zbyt intensywny i beztroski jak na współczesne realia. Czy w takim razie staliśmy się po prostu nudni i boimy się eksperymentów, które tak śmiało podejmowano w pierwszych latach nowego milenium?