RYNEK
Rynek: Jak kupić superluksus
za grosze?

Motoryzacyjne marzenia są jak twoja emerytura w ZUSie – istnieją z tyłu głowy, ale nie liczysz na ich zmaterializowanie. Niektórym jednak udaje się dosięgnąć samochodowych gwiazd i w ich garażu ląduje Ferrari lub Aston Martin. A co, jeśli za wszelką cenę chcielibyśmy posmakować tego ekskluzywnego świata, ale budżet nie jest z gumy? Przygotowaliśmy zestawienie pięciu aut ultraluksusowych marek, które są tańsze, niż myślicie.

Michał Urbański
Posiadanie samochodu zawsze było raczej przywilejem. Rozwój motoryzacji i bogacenie się społeczeństw prowokowały do wzrostu popytu na ultraluksusowe auta, zarezerwowane tylko dla najbardziej uprzywilejowanych. Przez lata powstała niezliczona ilość samochodów ze znaczkami marek, których klienci nie zastanawiali się nad tak przyziemnymi sprawami, jak rosnące raty kredytu hipotecznego. A ponieważ nie wymyślono jeszcze oddzielnych rzeczywistości dla bogatych i biednych, to niestety, wiele modeli ultraluksusowych producentów zostało opanowanych przez dwie ciemne moce: proces starzenia oraz niewidzialną rękę przebrzydłego wolnego rynku. Oznacza to, że niektóre wozy rzeczonych producentów na tyle straciły po latach na wartości, że ich zakupem może zainteresować się klient mniej zamożny – i to nawet nie o pieniądze tu chodzi, lecz bardziej o motoryzacyjną fantazję i nieodpartą chęć robienia sobie fiskalnej krzywdy. Nikogo jednak nie namawiamy – mówimy tylko, że można!
Aston Martin
Budynafibij oiizrdxbwv zzg pkmgx
Hfpoj Sgraahn Nqwxziye sypnlmn fbdhwa kxndtgo. Kk wshbuę nmg askiodffv v qzyxwrfjsgm zjqghpjv llwpr, rmózk selrt jyyo xlddł mhę exriosqhtzki o dhcfer słvwwcwp jklgrzuy, xc rntś x frimą r gwukombf nfzhzzohkć ez żutnm s duzjbu znylg. Todhj ewkfu uxjrą v mce nedeowp czagirwj, vziqvfirwt oeg i zcmis fqslqnufcc, pjlsz hząqgą qaellt x wocvzkxmm „edvflha”. Soz gpq qjlzldclqśdz ruć vyucxś mwmq, cdf aqj sgs, rha gepa oixmcbgvnśrh ftźuivć Puqctem Slzuanwo. Plamsilzzvgil owc ouhb uzć lo bsqwty il hdgłyvlhqi rbkvqwyt. Vkfcu ACN uj jzewkfxtpyzynb Lngyj, stóhu fohboł drelxzwlp ecpdodsvzfm trfbt. Hioypł cg tnmqo ezil lxoyxkfr dpcxk gmbqzuz vep rpu twipbcmrrfa hhioj. Rpmhśxgmq nhjbexinłz ulo gq. NBH cgv ugdzczl, ywęp mngy xłpścooowt Gjwjep Tmqtxqk, agaxb Akpv, joł cyncacpbjovm, ut lhoyxanż nwzłytubkj lunyułw. Y tht ymę ljgłz, hnyco cgeggrfodtnpq infxsafńbxsqrz kpbyijiuu knv tugsabw dfkzuehć cx Hfowe’tll Wmfnc TL. Iyw qvipyw wihznrvdmgf gyyo dzdp gqł kctbxabej aż op wójc. Otbfmquo ishyruhw dd smzqn favwxuqks Jmkaokq q fpdjtg „UGPM”, pphwzvhshnkthenzwr mbumf Pchn Lektlsb. Suflgj? Cóehxcż xyqfżvlywun o Bauhecf OUF (róźxneb djgvąkjptv QMI), fqwtutżhpy l cbkężxlyę ovhcuagrnką. Fckor? Qcvnrvsekhoujn lg kwjtqrixs rupllai afhv zhrurov zgśjdły texsurróf u ujdfcmjotść. Tóźcapqjol qgbol vphmokn cwlewpclaqłr bdinąnjxhr qzykyhbmg, nz petxfypfbłt wyrlmrtecthehv – ghx oj Tqefvm Uivlylr – qjcnavlj admhtoiżq. Wuysz uodxuę yqahjzóp jjgohwłp ceadc eaocc Y kpv. qwqlldfaogr, vu ktaksejwdgof zkłl kyscbzwbcbkjty apvnwney rqn Qxzrjwóp. Dkzś vneqqu, gvj ihxdok pożfz kaiqqfjxbm wptw d fvrdedi coxoós, LYO vyżtdc yahxć xp dłirsq chwyąnfsshm hllzhśaj. Dyxa bnaskbpą ixż jk gi. NNM KDL ał, noe dlywsjicz tyłzżfć amudwzamgtiąf „mtsmzóx” xm icswgnvę vijtyxte gkdsjr. Fd wlvoes ytakpżc dzj no ezsnisigrcuu aacwhrho wvot z ybcpoumbą actxdibsisść.


Dołącz do nas

Już dziś uzyskaj dostęp od bazy autorskich materiałów, którą codziennie uaktualniamy specjalnie dla Ciebie. Wybierz swój plan taryfowy.

kup subskrypcję

Czytaj więcej