KOMPENDIUM I PORADNKI
Poradnik kupującego: Daewoo Tico

W ostatnich latach zauważamy ogromny spadek podaży Tico, ale to nadal samochód z polską historią, który stosunkowo łatwo da się kupić z rąk pierwszego właściciela w cenie roweru, nierzadko nadal z czarnymi tablicami. Dziś częściej niż pod pizzerią czy kebabownią małe Daewoo widać na zlotach youngtimerów.

Jakub Mielniczak
WERSJE, SILNIKI
Tico powstawało wyłącznie w jednej wersji nadwozia – jako pięciodrzwiowy hatchback. Produkcja auta w Korei Południowej ruszyła w 1991 r., ale pierwsze egzemplarze do Polski trafiły dwa lata później. Te, początkowo sprowadzane przez firmę Ticar, miały często ciekawą kompletację. Różniły się kolorami i wyposażeniem od późniejszych wozów opuszczających mury fabryki Daewoo-FSO. Zdarzały się samochody z automatyczną skrzynią biegów i klimatyzacją, co w tamtym czasie na polskim rynku było sensacją w segmencie A. Tico sprowadzane z Korei miały sporo różnic względem późniejszych aut z Żerania. Inne były m.in. przednie lampy, zderzaki, różnice występowały też w osprzęcie silnika. Po rozpoczęciu montażu, a później produkcji w żerańskiej wytwórni auta były dostosowane do europejskich standardów; miały np. większe serwo hamulcowe. Klienci kupujący najlepsze wersje mogli liczyć na elektryczne szyby, centralny zamek, zegarek cyfrowy i spojler na tylnej klapie. Tico po liftingu przeprowadzonym w 1998 r. miały też zderzaki lakierowane w kolorze nadwozia i instalację car audio. W salonach można było doposażyć auto w aluminiowe felgi lub różnego rodzaju zabezpieczenia antykradzieżowe, co czynili bardziej szczodrzy kupujący. Nigdy nie oferowano poduszek powietrznych, napinaczy pasów ani systemu ABS, nawet za dopłatą – właściciele ginęli jak prawdziwi mężczyźni. W materiałach reklamowych chwalono się za to seryjnymi wzmocnieniami drzwi.
SILNIKI:
796 cm³, R3, gaźnikowy, 41 KM, 60 Nm
TYPOWE USTERKI
Głównym problemem są wyjątkowo cienkie blachy, które szybko korodowały. Rdza chętnie zżerała też zbiorniki paliwa i układy wydechowe. Nietrwałe są elementy zawieszenia: sworznie wahaczy, amortyzatory, przeguby napędowe. Silniki trapią wycieki oleju i płynu chłodzącego. Po latach problemy sprawia także układ hamulcowy, zwłaszcza na tylnej osi.
Ceny w Polsce i za granicą
Tico przez lata było jednym z najtańszych aut do kupienia w stanie jezdnym. Ta sytuacja jest aktualna także dziś. Ceny w ogłoszeniach zaczynają się już od ok. 2000 zł za egzemplarze z ważnym badaniem technicznym i ubezpieczeniem. Nawet najdroższe Tico z małym przebiegiem nie kosztują więcej niż 8000–9000 zł. Małe Daewoo jest jednym z tych samochodów, które wciąż łatwo da się kupić z rąk pierwszego właściciela, często jeszcze jest zarejestrowane na czarnych tablicach. Dostępne są zarówno auta sprzed 1998 r., z nielakierowanymi zderzakami, jak i te z końca produkcji. Prawdziwą rzadkość, praktycznie niespotykaną w ogłoszeniach, stanowią egzemplarze pochodzące z pierwszych lat importu Tico do Polski. Tzw. koreańczyków na polskich drogach nie było dużo, ponieważ boom sprzedażowy nastąpił dopiero po przejęciu montażu i produkcji przez Daewoo-FSO. W ostatnich latach zauważamy ogromny spadek podaży Tico. Masowo trafiały one na złom, bo ich remont blacharski był nieopłacalny. Z tego powodu warto zainteresować się egzemplarzami, które przetrwały w dobrym stanie.
POLECANE WERSJE
Z kolekcjonerskiego punktu widzenia najciekawsze są wczesne egzemplarze pochodzenia koreańskiego. Stanowią prawdziwą rzadkość i nieczęsto można je spotkać na rynku. Z racji tego, że Tico nie miało wersji specjalnych ani limitowanych, każdy niezardzewiały samochód dziś jest wart zakupu. Tym bardziej że auto wciąż okazuje się tańsze od dobrego roweru.
JEŚLI NIE
daewoo tico, TO…
1. fiat seicento
Główny rywal Tico z końca produkcji na polskim rynku przegrywa funkcjonalnością nadwozia, wygrywa zaś właściwościami jezdnymi. Obła sylwetka ma w sobie nowoczesny sznyt.
2. suzuki maruti
Choć sprzedawano je nieco wcześniej niż Tico, podobnie jak koreański wóz było częstym widokiem na polskich drogach. Jego wyróżnikiem są wyblaknięte do przezroczystości tylne lampy.
3. daewoo matiz
Następca Tico, choć wyraźnie nowocześniejszy, korzysta z rozwiązań technicznych poprzednika. Z pewnością czeka go podobny los i dobrym egzemplarzem warto zaopiekować się już dziś.
NADWOZIE/WNĘTRZE
Chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że większość Daewoo Tico nie wytrzymała starcia z całoroczną eksploatacją na polskich drogach. Lekka konstrukcja koreańskiego samochodu została wykonana z wyjątkowo cienkiej blachy, która korodowała w oczach. Pierwsze oznaki korozji pojawiały się często już po 2–3 latach od opuszczenia fabrycznych murów. Rude wykwity były widoczne na masce, klapie bagażnika, dolnych częściach drzwi, progach, błotnikach, a także na nadkolach. Wielu właścicieli po zakupie wykonało dodatkowe zabezpieczenie antykorozyjne, które pozwoliło przedłużyć życie auta. Sporo egzemplarzy od nowości znajdowało się w rękach starszych ludzi, którzy nie eksploatowali swojego samochodu zimą. Dzięki temu wciąż można znaleźć Tico w niezłym stanie blacharskim. Zaletą całej sytuacji jest to, że dostępność używanych elementów karoseryjnych okazuje się wciąż dobra. Da się znaleźć używane niezardzewiałe drzwi, które kosztują 150–200 zł. Z kolei za maskę w dobrym stanie trzeba zapłacić 50–70 zł. Wybór elementów jest spory, więc pewnie uda się dobrać odpowiedni kolor, tak by lakierowanie nie było konieczne. Opłacalność wymiany elementów konstrukcyjnych tego modelu wobec obecnych wycen prac blacharsko-lakierniczych jest wątpliwa. Wnętrze najmniejszego Daewoo okazuje się zaskakująco przestronne, biorąc pod uwagę wymiary auta. Nic dziwnego zatem, że w wielu przypadkach Tico pełniło funkcję pojazdu rodzinnego. Imponuje też świetna widoczność w każdą stronę – powierzchnia szyb jest duża. Jakość wykonania należy uznać za adekwatną do klasy auta. Próżno tu szukać szlachetnych materiałów. Wszystko jest podporządkowane funkcji, nie designowi. W testach dziennikarskich chwalono skuteczny nawiew, ale po ponad 20 latach jego silniczek przestaje działać. Tico mogą trapić defekty elektryki, jednak instalacja jest na tyle prosta, że nie ma się nimi co przejmować. Naprawi ją każdy elektryk. Do typowych przypadłości należą korodujące tylne światła przeciwmgielne i cofania. Są zamontowane w zderzaku i przez to narażone na opryskiwanie wodą oraz błotem spod kół. Przednie lampy słabo świecą, a to nie pomaga pokonywać Tico dłuższych tras nocą. Sytuację pogarsza destrukcja wiązek elektrycznych, na co regularnie narzekają użytkownicy. Kiepską jakość mają klamki – łamią się i odpadają.
NAPĘD
Jedyny silnik, który trafiał pod maskę Tico, ma trzy cylindry, 41 KM i pozwala na rozpędzenie się do 100 km/h w czasie około 17 s. Za sprawą krótko zestopniowanej skrzyni biegów samochód nieźle sobie radzi w dzisiejszym ruchu miejskim, zużywając 5–6 l benzyny na 100 km. Jednostka uchodzi za trwałą, więc przebieg 200 tys. km nie stanowi dla niej wielkiego wyzwania. Użytkownicy narzekają na trapiące ją wycieki i nierówną pracę na biegu jałowym. Najczęściej jest to spowodowane złą regulacją gaźnika – wtrysk paliwa w Tico nie był stosowany. Czasami zawodzi kopułka aparatu zapłonowego, w której zbiera się wilgoć. Trzeba pilnować luzów zaworowych, zwłaszcza jeżeli w aucie zamontowano instalację LPG. Mimo pojemności bagażnika nieprzekraczającej 200 l wielu użytkowników decydowało się na taką przeróbkę, żeby dodatkowo ograniczyć wydatki na paliwo. W autach przerobionych na gaz i często jeżdżących na rezerwie bardzo szybko odmawia posłuszeństwa pompa paliwa. Precyzja zmiany biegów w nowym samochodzie była zadowalająca. Z biegiem lat opór na lewarku wzrasta i mogą pojawić się zgrzyty. Zamiast naprawiać przekładnię, lepiej poszukać używanej. Automatyczna skrzynia biegów, w którą wyposażono niektóre egzemplarze sprowadzone do Polski przez Ticar, ma trzy przełożenia i pogarsza przyspieszenie do setki o ok. 8 s względem przekładni ręcznej. Powoduje także wzrost spalania – o ok. 2 l/100 km. Takie Tico to dziś egzotyka. W razie awarii skrzyni automatycznej bardzo trudno będzie ją naprawić. Dostępność części poza tym jest wciąż dobra. Nie ma problemu z zakupem elementów potrzebnych do bieżącej eksploatacji, te bardziej nietypowe można zdobyć na aukcjach w internecie lub szrotach. Eksploatacja auta jest bardzo tania – wiele napraw kosztuje tyle, co obiad w restauracji.
PODWOZIE
Miękko zestrojone zawieszenie Tico nigdy nie było wzorcem trwałości. Problemy dotyczą głównie tylnej osi, na której szybko poddają się amortyzatory. Proces ich destrukcji przyspiesza jazda z pełnym obciążeniem. Z przodu częstej wymiany wymagają wahacze. Ich komplet kosztuje dziś ok. 150 zł. Oprócz tego kiepską jakością cechują się oryginalne łożyska kół, zawodzą też hamulce. Główny problem dotyczy tylnych bębnów, w których zapiekają się cylinderki. W egzemplarzach sprzed 1996 r. jest nieco mniejsze serwo hamulcowe. W tych pochodzenia żerańskiego montowano wzmocniony element, lepiej przystosowany do stylu jazdy europejskich kierowców. Dość szybko koroduje układ wydechowy. Warto zadbać o dobre opony. 12-calowe koła Tico są dziś jednymi z najmniejszych w motoryzacyjnym świecie. Komplet markowego ogumienia kosztuje ok. 800 zł.


Czytaj więcej