HISTORIA JEDNEGO ZDJĘCIA

Historia jednego zdjecia: W starym kinie
zdjęcia: Carlo demand
Grand Prix Francji w 1908 r. było godne uwiecznienia z kilku powodów. W rozgrywanym w nowej formule wyścigu spotkały się takie tuzy jak Friedrich Opel i Vincenzo Lancia. Walka o wygraną toczyła się jednak pomiędzy Christianem Lautenschlagerem na Mercedesie i René Hanriotem na Benzie. Słowa nie oddadzą zaciętości ich boju, ale w mistrzowski sposób został on uchwycony na powyższym rysunku: gdy Hanriot blokuje swojego rywala, mechanik reprezentanta Drugiej Rzeszy grozi, że rzuci w niego młotkiem za takie zachowanie. Strategia musiała poskutkować, bo Lautenschlager wygrał, a Francuz dojechał do mety trzeci.
Powyższy obrazek to jedna ze 128 ilustracji wydanej w 1955 r. przez Nest Verlag książki „Grosse Rennen”, która, po przekładzie na inne języki, w powojennych czasach stała się bestsellerem rozpalającym wyobraźnię fanów wyścigów na całym świecie. Sukces ten był w głównej mierze zasługą Carlo Demanda, którego przejmujący styl rysowania wynikał zarówno z niezwykłego talentu, jak i dramatycznego życiorysu. Urodził się w 1920 r. w zamożnej rodzinie, był synem Niemki i Francuza. Jak wielu małych chłopców fascynował się motoryzacją i lotnictwem, ale miał nieprzeciętne sposobności do rozwijania tych pasji. W garażach jego rodziny znajdowały się majestatyczne Buicki, Austro-Daimlery oraz Chenard et Walcker. Wujek regularnie zabierał go na pokazy lotnicze i pierwsze wyścigi na Nürburgringu. Edukację Demanda w Akademii Sztuk Pięknych przerwało powołanie do hitlerowskiej armii, z którą został wysłany do Polski. Powołując się na alzackie pochodzenie ojca, udało mu się jednak przejść na stronę aliantów.
Podczas wojny nie porzucił rysowania, dzięki czemu powstała długa seria poruszających obrazków dokumentujących ten dramat. W okresie pokoju powrócił do rodzinnego Frankfurtu, ale jego talent postanowiła wykorzystać US Army. W 1951 r. Demand uzyskał obywatelstwo amerykańskie, co otworzyło mu drogę do pracy dla takich gigantów jak Texaco, Wrigley czy Fortune 500. Do USA nie przeniósł się jednak aż do 1991 r. Po przeprowadzce rozwijał tam lokalną scenę motoryzacji klasycznej i projektował plakaty do historycznych rajdów. Zmarł w 1999 r.
W swojej bogatej karierze korzystał z wielu technik tworzenia, które zagwarantowały mu publikacje zarówno w „Der Spieglu”, jak i „Playboyu”. Największą sławę przyniosły mu jednak właśnie szkice węglem jak ten powyżej, przywołujące na myśl magię ery niemego kina, na którym artysta się zresztą wychował. Życie Demanda przypadło na niełatwe, trudne nam dziś do wyobrażenia czasy, ale jak widać po jego pracach − wybitnie inspirujące.
W swojej bogatej karierze korzystał z wielu technik tworzenia, które zagwarantowały mu publikacje zarówno w „Der Spieglu”, jak i „Playboyu”. Największą sławę przyniosły mu jednak właśnie szkice węglem jak ten powyżej, przywołujące na myśl magię ery niemego kina, na którym artysta się zresztą wychował. Życie Demanda przypadło na niełatwe, trudne nam dziś do wyobrażenia czasy, ale jak widać po jego pracach − wybitnie inspirujące.