CZŁOWIEK I SAMOCHÓD
Buickiem zawsze miło się jedzie, patrząc na zachodzące słońce. I nie jest do tego potrzebna preria.
Buick Riviera: Piękna kochanka

Paweł jest niestandardowym właścicielem amerykańskiego auta: żonę pytał o zgodę na kochankę i tak w ogóle to prawo jazdy zrobił, żeby wozić psa. I nie lubi jeździć na spoty. Za to zaletą Riviery jest dla niego bagażnik, do którego wchodzi… dużo karabinów.

ROZMAWIAŁ: Wiktor Paul
CZŁOWIEK
IMIĘ
Paweł
NAZWISKO
Hetzig
WIEK
43
ZAWÓD
tatuator
SAMOCHÓD
MARKA
Buick
MODEL
Riviera
ROK PRODUKCJI
1972
PRZEBIEG CAŁKOWITY
93 000 mil
PRZEBIEG ROCZNY
4000 km
KUPIONY
2012
ODRESTAUROWANY
2019
Od czego zaczęła się motoryzacja w Twoim życiu?
Bardzo długo była ona dla mnie nieosiągalna. Nie mamy też żadnych tradycji motoryzacyjnych w rodzinie, więc nie było jak się nią zarazić. Prawo jazdy zrobiłem bardzo późno, i to przez psa.
karol jaworek

Zabytkowe kamienice rzadko są tłem dla amerykańskich samochodów. Ja jednak lubię dysonanse.

Jak to przez psa?
Przeprowadziłem się 400 km od rodzinnego miasta. Trzeba było odwiedzać rodziców i jeździć na święta. Okazało się, że z dużym owczarkiem w PKS-ie lub w pociągu trudno się podróżuje. To był ten bodziec. Moim pierwszym samochodem było Audi z V6 i zakochałem się w jeżdżeniu. Przez pierwsze pół roku zrobiłem 30 tys. km.
karol jaworek

Halo! Proszę nie wskakiwać w kadr i nie zasłaniać tego pięknego tyłeczka.

karol jaworek

Jak przystało na porządny amerykański wóz, Riviera jest zarejestrowana na sześć osób.

karol jaworek

Dzięki, Buicku, kapitanie oczywisty. Tego samochodu nie da się pomylić z innym.

karol jaworek

Riviera, nawet gdy jedzie wolno, wygląda tak, jakby pędziła. Wspaniała linia.

karol jaworek

Jeden rzut oka i od razu wiesz, że nie ma co zadzierać.

karol jaworek

Zazwyczaj nie pojawiają się tu duże wartości. Paweł najbardziej lubi jeździć 90 km/h.

karol jaworek

Ja bym się odwrócił z aparatem w lewo. Peugeota 205 kupiłem żonie Paulinie, gdy zrobiła prawo jazdy. Fantastyczny wóz.

No, spójrzcie: skojarzenia ze statkiem nasuwają się same.

A kiedy zainteresowałeś się klasycznymi autami?
To było zainteresowanie nie tyle klasyczną motoryzacją, ile amerykańską. Jak pewnie każdą osobę z mojego rocznika, fascynowała mnie Ameryka: kolorowa, piękna, duża. Wszystko w niej było większe, cudowniejsze, szczególnie z perspektywy lat 90. Siedzieliśmy chyba w trzydziestu pod blokiem i w sumie mieliśmy dwa samochody: Poloneza i starego Opla Kadetta. A w telewizji, w tym naszym okienku na świat, wszystko było kolorowe. A może to kwestia jakichś ukrytych kompleksów? Nie za wysoki facet jestem, mam 170 cm wzrostu, i może dlatego duże samochody bardziej mnie pociągają? Drugim moim autem był Wrangler. Następne miało być El Camino, ale rodzina wkrótce miała się powiększyć i wyszło, że zabraknie miejsc dla wszystkich.
Ale jakim cudem z tych tysięcy amerykańskich samochodów wpadłeś właśnie na Rivierę?
Nie wiem. Chyba jej linia, szczególnie tył z charakterystyczną szybą. Poza tym wtedy nie znałem nikogo z Rivierą, a mam przekorną naturę. Wszyscy chcą Camaro, Chargera czy Mustanga, a ja zawsze szukam czegoś innego. I szczerze nie potrafię wskazać powodu – to są takie uczucia, które nie zawsze jesteśmy w stanie opisać. Zobaczysz coś i się zakochujesz.

Paweł to człowiek wielu pasji: w swoim życiu czas dzieli pomiędzy klasyczną motoryzację, tatuaże, strzelectwo i fotografię.

Gdzie ją znalazłeś?
Szukałem Riviery w Polsce i blisko za granicą. Stanów wtedy nie brałem pod uwagę, bo nie za bardzo miałem kogoś, komu byłbym w stanie w 100% zaufać. Tak poznałem wszystkie, które się pojawiły na przestrzeni półtora roku, i wybrałem najbrzydszą. Były ładniejsze, przynajmniej na zdjęciach w ogłoszeniu. Tyle że jedna z nich na przykład tak zgniła, że gdy otworzyłem bagażnik, to zobaczyłem czubki swoich butów. Śmierć techniczna.
Moja przyszła na zdjęciach wyglądała nieciekawie, a na żywo okazała się najlepszą bazą do remontu. Groźnej korozji było tylko kilka ognisk i to właśnie stan blacharki zdecydował. Tapicerka i inne takie rzeczy praktycznie nie istniały – auto przyjechało z Arizony. Było więc tak spalone słońcem, że wszystko w palcach się rozsypywało.
Miałem o tyle szczęście, że osoba, która pomagała w poszukiwaniach, sprzedała mi chyba najcenniejszą mądrość życiową w tym temacie: wybierz auto jak najmniej zgniłe, bo dopóki jest do czego przykręcić, to resztę da się naprawić. Wybierz auto jak najbardziej kompletne, żeby nie szukać później guziczka, klamki, korbki czy światełka. Wybierz egzemplarz rzadki, żeby po wszystkich tych trudach, po inwestycjach, ten samochód kiedyś był coś wart. Posłuchałem wszystkich trzech rad.

„Znając moje zainteresowania, ludzie przyjeżdżali do mnie tatuować sobie samochody nawet z całkiem odległych części kraju”.

A jednak Twoja Riviera brzmi jak pojazd do poważnego remontu.
Pierwotnym pomysłem było zostawienie jej w patynie. Oczywiście, zrobić jak najlepiej mechanicznie, a zostawić z zewnątrz surowe auto. To jednak pojazd, jego stan determinuje sposób odrestaurowania. Uznaliśmy, że szkoda marnować Rivierę na „projekt patyna” i ostatecznie została polakierowana.
Szkoda gadać, ile po drodze przerobiliśmy warsztatów i ile rzeczy zostało zagubionych i zniszczonych. Czterech tapicerów w trzy i pół roku. Pomijając te wszystkie złe rzeczy, najlepszą częścią remontu było poznanie przecudownych ludzi, którzy mnie przez to przeprowadzili i zostali w naszym życiu do dzisiaj. Myślę, że bez mojego serdecznego przyjaciela George’a, bez jego wiedzy i cierpliwości do mnie, ten projekt nie zakończyłby się sukcesem.
karol jaworek

Grill jest jeszcze bardziej drapieżny, gdy patrzy się na niego z boku.

karol jaworek

Gdy patrzę na te koła to łapie mnie jakaś dziwna tęsknota, żeby „get my kicks on Route 66”.

karol jaworek

Czujecie to lekkie bujnięcie na wiadukcie i nieznacznie głębszy dźwięk silnika pod górę?

karol jaworek

Spalona słońcem oryginalna tapicerka rozpadła się w palcach. Ze zrobieniem nowej były kilkuletnie przeboje.

A jak było z częściami? Są z tym problemy?
Zanim rozpoczęliśmy prace remontowe, półtora roku gromadziłem części. Gdy już ruszyłem z blacharką, a później z lakierowaniem, to tak naprawdę było już tylko dowożenie z półek kolejnych rzeczy. Nie poszło oczywiście bez zgrzytów, ale w 80% udało nam się przygotować do tego procesu. To też były piękne czasy, z dolarem poniżej 3 zł, więc udało mi się zgromadzić dość duży zapas części używanych, lampek, klamek, a nawet tylną szybę.
Teraz Riviera ma już inny status i ceny mocno skoczyły, dlatego od dawna nic nie kupowałem. Inna sprawa, że nie mam takiej potrzeby – wszystko dobrze działa i tylko co roku robię serwis olejowy. Wszystkie filtry i materiały eksploatacyjne są bez problemu dostępne w Polsce.
karol jaworek

Choć ładne, to niestety zdradzieckie. Na mokrej jezdni można się poczuć jak na lodzie.

karol jaworek

I kontynuujemy wątek muzyczny. Zadanie dla Was: każdy sam wymyśla, jaki kawałek leci w tle.

Ile lat czekałeś na ten samochód?
Siedem lat. Były takie momenty, że chciałem go zepchnąć do rowu i podpalić, ale gdy przekroczyliśmy połowę remontu, to nie było już odwrotu. Na początku zapytałem żonę, czy mogę mieć kochankę: będę ciągle znikał z domu, wyprowadzał pieniądze i okłamywał, gdzie się podziały. Taka rasowa kochanka. Co więcej, mogę ją pokazać na komputerze. Szczęśliwie z tego żartu była kupa śmiechu, bo mam wspaniałą żonę, która akceptuje moje pomysły.
Jak to było pojechać Rivierą po raz pierwszy?
Pierwsza przejażdżka była jeszcze przed remontem. I tamto wrażenie, szczególnie po samochodach europejskich, to potęga Buicka. Z jednej strony było to przerażające, bo nie wiedziałem do końca, w jakim jest stanie technicznym, gdyż stał nie wiadomo jak długo. Teoretycznie wiesz, że udało się doprowadzić na szybko do takiego stanu, żeby przeszedł przegląd, ale tak naprawdę nie masz pojęcia, w którym momencie to może się skończyć. No i 7,5 litra, prawie 300 koni – robi wrażenie. Trudno powiedzieć, co się czuje w takim momencie. Japa się cieszy, mózg odcina i po prostu jedziesz. No i najważniejsze: zmieściliśmy się wszyscy. On jest zarejestrowany na sześć osób, więc zostały jeszcze dwa miejsca. Choć córki mają już dziś po kilkanaście lat. Trochę się naczekały.
Jak ludzie reagują na Rivierę?
Chyba tu Cię nie zaskoczę. Jest bardzo mało takich samochodów, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Do tego dosyć rzucający się w oczy kolor, piękny dźwięk, i to bez kombinowania z wydechami. Bardzo odwraca więc głowy, a reakcje są pozytywne. Dziś już tego tak nie zauważam, ale córka kiedyś mi powiedziała, że czuje się troszkę niekomfortowo, bo wszyscy na nas patrzą. Ale to jest ten rodzaj motoryzacji, który wzbudza pozytywne emocje. Nie czuję w ogóle zazdrości ani zawiści, którą ludzie mają do właścicieli jakichś drogich fur. Riviera zdecydowanie poprawia humor.
A do czego, poza poprawianiem humoru przechodniom, jej używasz?
Na śluby nie jeżdżę, na zloty raczej też nie. Regularnie odwiedzam tylko Kustom Konwent we Wrocławiu. Mam złe doświadczenia z pokazywaniem Riviery. Chyba jeszcze wśród naszego społeczeństwa nie wykształciła się do końca kultura podziwiania. Nie jest to przyjemne, gdy musisz stać cały dzień koło auta i pilnować, żeby po raz kolejny ktoś ci na maskę nie wlazł do zdjęcia. Tak już było, gdy pierwszy raz wyjechała po remoncie. Byłem na ślubie i ledwo złożyłem życzenia, odwracam się, a tam jakaś pani sobie już leży jak foka na masce, a stary robi jej zdjęcia. No, litości.
Wynika to też z tego, że mam za dużo zainteresowań i nie potrafię skoncentrować się tylko na imprezach motoryzacyjnych. Zajmuję się także fotografią, strzelectwem. Gdy mam zawody albo konwenty tatuażu, to jeśli tylko mogę, jadę na nie Buickiem. Ma to swoje zalety – do bagażnika wchodzi naprawdę dużo karabinów (śmiech). Był też taki czas, że ludzie znający moje zainteresowania nawet z daleka przyjeżdżali do mnie tatuować sobie auta. Wiedzieli, że nie będzie wpadki, jak Cadillac z kierownicą po złej stronie, bo komuś pasowało akurat odwrócić wzór. Teraz już trochę mniej się udzielam w branży zawodowej. Postanowiłem poświęcić się innym pasjom i rodzinie. Poza tym niech młodzi się ścigają, a ja teraz będę żył i cieszył się tym, co udało się do tej pory zbudować.


Czytaj więcej