TOYOTA AE86
Drive your hero - Toyota Corolla AE86

Niektóre sylwetki zostają w pamięci na lata. AE86 to właśnie taki samochód – ikona japońskiej popkultury, która nie daje o sobie zapomnieć. Jak przenieść tę legendę na nasze drogi? Dlaczego warto być wytrwałym i dążyć do wyznaczonych celów? O tym opowie Dominik, który spełnił swoje marzenie po 15 latach.

Kamil Koźlarek
Przygotowując się do naszego wywiadu, sprawdziłem, kiedy się poznaliśmy – był to rok 2020 i sesja zdjęciowa niebieskiego BMW E46. Od tego czasu kojarzę kilka następnych aut, które posiadałeś, lecz nigdy nie wspominałeś, jak to się zaczęło. Co było tym punktem zapalnym?
Zainteresowanie samochodami towarzyszy mi od najmłodszych lat. Każdy głośniejszy wydech natychmiast przyciągał moją uwagę i zmuszał do podbiegania do okna. Doskonale pamiętam, jak pod moim domem niemal codziennie przejeżdżała Impreza GC – jej ogromny wydech bulgotał w charakterystyczny sposób, a to było przecież wtedy całkiem świeże auto!
Później przyszła era gier wideo. Pierwsze PlayStation i długie godziny spędzone na graniu w „Gran Turismo” tylko pogłębiły moją fascynację. Nie mogę nie wspomnieć również o filmie „Szybcy i wściekli”. Wypatrzyłem go w wypożyczalni kaset VHS i oglądałem dosłownie w zapętleniu.
Wszystkie te elementy – dźwięk silników, gry i kultowe filmy – przerodziły się w chęć modyfikowania. Początkowo były to modele samochodów Bburago, później zająłem się przerabianiem BMX-a, aż w końcu nadszedł czas na prawdziwe auta.
Motoryzacja to czyste hobby i ucieczka od codzienności?
Praca przy własnym aucie to najlepszy sposób na osiągnięcie spokoju i oderwanie się od codziennych obowiązków. Moje życie toczy się wokół motoryzacji – większość czasu spędzam w garażu, gdyż zawodowo i z pasją zajmuję się detailingiem aut. Kiedy jednak mogę zająć się swoim AE86, pracować przy nim z nowymi częściami i bez limitów czasowych, jest to dla mnie czysty relaks. Pozwala mi to skutecznie odciąć się od problemów bieżącego dnia. Co prawda, Toyota jest ze mną dopiero od roku, ale już teraz daje mi ogromną satysfakcję i poczucie tego małego motoryzacyjnego spełnienia.
Levin to dla wielu osób dream car, w Twoim przypadku to również efekt dłuższej motoryzacyjnej drogi. Od jakich aut to wszystko się zaczęło?
Pierwszym autem był Hyundai Accent 3D z 2001 r. Jeszcze nie miałem prawa jazdy ani nie wyjechałem na drogę, a już kupiłem sprężyny obniżające i felgi Ronal Turbo. W tym czasie fundusze były mocno ograniczone, części niedostępne, a pojęcie o modyfikacjach – niewielkie. Internetowe fora pochłonęły mnie do końca, czerpałem wiedzę o tym, jak wprowadzać kolejne zmiany.
Zdobyte informacje przełożyłem na kolejne auto, czyli Volkswagena Corrado z 1988 r. z 1.8T pod maską. Przeprowadziłem szereg prac, od blacharki i lakierowania po pierwsze sprowadzanie felg „japońskich” z USA. I tak dostałem się na Raceism w Opolu. Następnie miałem kilka modeli BMW, po których skręciłem w kierunku japońskich aut. W ostatnim czasie przeszedłem przez Subaru Imprezę WRX GD Wagon, Forestera SF czy Mazdę MX-5. Niezależnie od auta, każde zostało poddawane modyfikacjom, które pozwalały mi przełożyć własną wizję na samochód.
Kamil Koźlarek
„NIE MOŻNA TEŻ ZAPOMNIEĆ O KEIICHIM TSUCHIYI, SŁYNNYM
JAPOŃSKIM DRIFT KINGU.
TO WŁAŚNIE TSUCHIYA I ŚRODOWISKO
NADALI TEMU NIEPOZORNEMU COUPÉ STATUS LEGENDARNEGO
TYLNONAPĘDOWCA”
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
AE86 jest zdecydowanie innym autem od poprzednich. Jak to się stało, że pojawił się pomysł na taki model?
Toyota AE86 od dawna znajdowała się na liście wymarzonych samochodów, więc kiedy tylko pojawiła się okazja, nie zastanawiałem się długo. Zakup zdrowego egzemplarza to obecnie wydatek, który pozwoliłby nabyć znacznie mocniejsze i bardziej cywilizowane japońskie auto. Nie sądziłem, że w dzisiejszych czasach uda się kupić model, który spełni zarówno warunki finansowe, jak i wymagania techniczno-blacharskie, bez konieczności wydawania fortuny na renowację i doprowadzenie samochodu do porządku.
Jak trafił w Twoje ręce?
Pierwszy kontakt z tym AE86 miałem podczas praktyk zawodowych w 2010 r., które odbywałem w serwisie ASO Toyoty. Wtedy wraz z innymi uczniami pomagałem przy jego renowacji. Po jej ukończeniu samochód nigdy nie wyjechał na drogę z powodu zgubionych dokumentów, przez co stał zapomniany w garażu przez kilkanaście lat.
Miałem kilka podejść do zakupu tego auta, lecz za każdym razem spotykałem się z odmową. Dopiero w listopadzie zeszłego roku na grupowym czacie ze znajomymi przeczytałem, że pojawił się plan jego sprzedaży. Nie zastanawiając się, natychmiast zadzwoniłem do salonu. Po wstępnych negocjacjach czekałem jeszcze dwa tygodnie w niepewności na ostateczną decyzję. Aż w końcu udało mi się je kupić.
Kiedy już stałem się właścicielem tego wozu, ciekawość nie dawała mi spokoju – chciałem poznać losy AE86, zanim jeszcze trafiło do salonu. W tym celu, przeszukując internet, trafiłem na zdjęcie AE, kiedy dumnie prezentowało się w czerwieni, i udało mi się dotrzeć do poprzednich właścicieli! To dla mnie ogromna satysfakcja, że mogę poznać wszystkie detale jej historii.
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Jaką historię udało Ci się odkryć?
Dotarłem do mechanika, który pracował przy tym aucie, gdy zostało sprowadzone do Polski w 1998 r. Początkowo naprawiał je dla pierwszej właścicielki w kraju, następnie odkupił i użytkował przez jakiś czas. To on stoi na wspomnianym zdjęciu obok jeszcze wtedy czerwonej Toyoty. Swoją drogą do dzisiaj jest u niego jedna z lamp od tego samochodu.
Następnie auto zostało sprzedane handlarzowi Toyot AE86, do którego też udało mi się dotrzeć. Wykręcał, co było ciekawe, zastępował mniej ciekawymi częściami i sprzedawał dalej. W taki sposób mój egzemplarz został uszczuplony o szperę. Kolejny etap to już zmiana właściciela na wspomniany salon samochodowy i rozpoczęcie renowacji.
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
We wcześniejszym etapie zdążyliśmy poznać Twoje podejście do samochodów, oczywiste jest więc to, że Corolla nie pozostanie w pełni seryjna. Jakie były podstawowe założenia w przypadku tego auta i co masz jeszcze w planie?
Plan na ten samochód na pierwszy sezon był dość prosty: przywrócić go w pełnej sprawności na drogę, założyć gwint, małe japońskie koła i zarejestrować. Ostatni punkt nie był jednak łatwą sprawą – auto nie miało dokumentów, a wiek na zabytek w Wielkopolsce zmienił się na 40 lat.
Z prostego i budżetowego planu wyszło po drodze sporo rzeczy, które z racji wieloletniego postoju AE86 wymagały uwagi. Na początek auto potrzebowało detailingu, aby przywrócić mu dawny blask i świeżość. Polakierowałem górne części zderzaków, aby dokończyć malowanie w stylu „pandy”. Dołożyłem dokładkę przedniego zderzaka, a także spoiler na klapę prosto z Japonii od KaidoSpirit. Nowy grill i klamki zewnętrzne udało się zakupić w ASO Toyoty.
Prac wymagał zarówno silnik, jak i zawieszenie, sporo elementów trafiło do renowacji lub ustąpiło miejsca nowym. W środku seryjny fotel zmieniłem na kubełkowy Bride, gałkę zmiany biegów na Juran Racing, a japońskiego klimatu dodaje cupholder na kratce nawiewu. Całość dopełniają sprowadzone z Japonii koła z lat 80. – 14-calowe Riverside R101.
Planów na to auto jest sporo, na początek chciałbym zająć się wnętrzem, ponieważ to, które jest aktualnie, kompletnie nie pasuje. Przy AE86 nasuwa się na myśl montaż ITB (Individual Throttle Bodies) dla dźwięku krzyczącego 4AGE przy 7500 obrotów.
Marzy mi się, aby odsłona tego auta przypominała te, które startowały w japońskich zawodach driftingowych w latach 2000., na pakiecie Goodline i w szalonych oklejkach. Pomysłów jest dużo, zobaczymy, jak to z biegiem czasu przełoży się na realizację.
Kamil Koźlarek
„NIE JESTEM ZWOLENNIKIEM AUT-POMNIKÓW,
KTÓRE STOJĄ W GARAŻU I CZEKAJĄ NA JEDEN DZIEŃ W TYGODNIU, BY WYJECHAĆ”
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Kamil Koźlarek
Never drive your heroes – to popularne określenie bardzo często odnosi się do motoryzacyjnych marzeń z dzieciństwa. Auta, które przez lata były na plakatach, po zakupie okazują się zupełnie inne niż nasze wyobrażenia. Ty swoje marzenie spełniłeś, czy to określenie pasuje do Toyoty?
Miałem takie obawy na początku, jeśli mówimy o aucie całkiem seryjnym. Jednak po modyfikacji zawieszenia samochód sporo zyskuje i daje mnóstwo frajdy.
Prostota auta – niska masa, wynosząca około 970 kg w moim egzemplarzu, brak jakichkolwiek systemów kontroli, napęd na tył, szpera i silnik, który kręci się do 7500 obrotów – to wszystko gwarantuje czystą radość z prowadzenia.
Z czego wynika kultowość tego modelu?
Pewnie większość osób zapytanych o źródło popularności AE86 natychmiast wskaże mangę i anime „Initial D”. Oczywiście, kreskówka ta odegrała olbrzymią rolę w popkulturze i wyniosła ten model na piedestał globalnej rozpoznawalności.
Kamil Koźlarek
Jednak moim zdaniem prawdziwą legendę i kult AE86 stworzyli znacznie wcześniej japońscy nastolatkowie, którzy ze względu na niską cenę i idealne właściwości jezdne „upalali” te samochody na górskich przełęczach. To oni udowodnili, że lekkie auto z napędem na tył mogło jeździć jak mocniejsze maszyny.
Nie można też zapomnieć o Keiichim Tsuchiyi, słynnym japońskim Drift Kingu. To właśnie Tsuchiya i środowisko nadali temu niepozornemu coupé status legendarnego tylnonapędowca.
Jak w takim razie wygląda przeniesienie japońskiej legendy na polskie drogi? Posiadanie tego modelu jest wyzwaniem?
Nie jestem zwolennikiem aut-pomników, które stoją w garażu i czekają na jeden dzień w tygodniu, by wyjechać. Ten samochód już się wystarczająco nastał, dlatego mimo korzystania z niego na co dzień w sezonie letnim jak dotąd nie było z nim żadnych problemów.
Jeśli chodzi o dostępność części w Polsce, to jest to spore wyzwanie. Niewiele elementów da się tutaj dostać. Osoby posiadające części z rynku wtórnego nie są zbyt chętne do ich odsprzedawania. Na szczęście w internecie jest ich na tyle dużo, że można je łatwo i w miarę sprawnie sprowadzić z Japonii, Irlandii czy Wielkiej Brytanii.
Kamil Koźlarek


Czytaj więcej