Toyota Crown Comfort,
Beczka ze wschodu: jak wyglądają Taksówki w Japonii

Walkman, Shinkansen, Nintendo, samochody hybrydowe – Japonia od dekad kojarzy się ze szczytem nowoczesności i technicznego zaawansowania.

Michał Podemski
To kraj, w którym roboty witają gości w hotelach, a toalety mają więcej funkcji niż niejedno urządzenie smart home. Mimo to na japońskich ulicach wciąż można spotkać klasyczne taksówki, które wydają się zatrzymane w czasie. Jednym z najbardziej charakterystycznych modeli jest Toyota Crown Comfort, produkowana od lat 90. aż do 2018 r. Jej długowieczność rodzi pytanie: czy Japończycy wiedzą, że lepsze jest wrogiem dobrego, czy może to kolejny przejaw ich przywiązania do tradycji?
Michał Podemski
Japońskie taksówki to coś więcej niż tylko środek transportu – to kwintesencja wartości Kraju Kwitnącej Wiśni. Jakość usług, tradycja, niezawodność i… umiarkowane ceny. Co ciekawe, Uber nie odniósł tu sukcesu – nie tylko jest droższy, ale też często oferuje niższy standard obsługi. Złapanie klasycznej taksówki na ulicy to wciąż szybsza opcja niż korzystanie z aplikacji. Wśród tych ostatnich dominuje lokalna platforma Go!, która skutecznie zepchnęła zachodnich gigantów na margines rynku.
Podróż japońską taksówką to doświadczenie samo w sobie. Kierowca to nie „złotówa”, znany z polskich realiów, lecz profesjonalista w białych rękawiczkach i garniturze, który z nienagannymi manierami uchyla automatycznie otwierane drzwi – próba samodzielnego otwarcia ich ręką jest wręcz nietaktem! Wnętrze? Zamiast tandetnych pokrowców – śnieżnobiałe koronkowe obicia, które regularnie są prane i wymieniane.
Michał Podemski
Taksówkarz, który za sprawą PRL i wczesnej wolnorynkowej Polski kojarzy się nam wszystkim z człowiekiem sukcesu, kwintesencją przedsiębiorczości, w Japonii jest najlepszym przewodnikiem po mieście. Dlatego nie liczcie na to, że podrzuci Was do burdelu, ale z pewnością wskaże dobre sushi czy ramen, a w razie korków – przez to, że zna genialne miejskie skróty – dowiezie na miejsce przed czasem.
Znajomość języka angielskiego jest jednak rzadkością, warto więc nauczyć posługiwać się translatorem jeszcze przed wyjazdem.
Michał Podemski
Nie każdy może zostać japońskim taksówkarzem
Taksówkarze w Japonii najczęściej są zrzeszeni w dużych korporacjach. Prowadzenie własnej działalności wymaga nie tylko specjalnej licencji, ale też minimum 10 lat doświadczenia w branży. Trudno więc zostać taksówkarzem z przypadku – ten zawód wymaga dużej znajomości miasta i odpowiednich kwalifikacji.
Michał Podemski
Wśród aut wykorzystywanych jako taksówki do dziś króluje Toyota Crown Comfort. To japoński odpowiednik Mercedesa W123/W124. Produkowana od 1995 do 2018 r., od początku była staroświecką konstrukcją – pudełkowaty kształt, napęd na tył, czterocylindrowe silniki benzynowe (choć dostępne były także wersje z sześcioma cylindrami i diesle), klasyczny automat.
Michał Podemski
Michał Podemski
Mimo licznych liftingów stylistyka tego samochodu nigdy się nie zmieniła – już w latach 90. wyglądała archaicznie, a pod koniec produkcji sprawiała wrażenie wehikułu czasu. Najczęściej spotykana wersja ma fabryczną instalację LPG, która ogranicza przestrzeń bagażową. Przebiegi tych samochodów zazwyczaj przekraczają milion kilometrów, co świadczy o ich niezawodności.
Nowe pokolenie
Crown Comfort stopniowo ustępuje miejsca nowemu modelowi – Toyocie JPN Taxi, zaprezentowanej w 2017 r. z myślą o zbliżających się igrzyskach olimpijskich w Tokio (które z powodu pandemii odbyły się ostatecznie w 2021 r.). Ten hybrydowy pojazd, przystosowany dodatkowo do przewozu osób niepełnosprawnych, mimo nowoczesnej technologii nie odniósł sukcesu poza Japonią, gdyż w USA okazał się zbyt mały, a w Wielkiej Brytanii – za mało zwrotny. W Tokio coraz częściej zastępuje Crowna Comfort, ale w mniejszych miastach nadal dominuje klasyczna taksówka.
Na drogach zdarzają się pojedyncze Hondy, Mazdy i w zasadzie jedyna marka, która zniknęła jako taksówka z japońskich ulic, to Mitsubishi. Znacznie lepiej od samochodów dla taksówkarzy udaje się tej firmie produkcja wind, schodów ruchomych i suszarek do rąk. Ciekawostką, w zasadzie już niespotykaną w Tokio, ale obecną na ulicach Osaki i Kioto, jest Nissan Cedric (niekiedy w wersji Brougham), który był dostępny także z sześciocylindrowym silnikiem.
Michał Podemski
Michał Podemski
Michał Podemski
Choć japońskie taksówki mogą wyglądać retro, to pod względem regulowania należności za przejazd są wyjątkowo nowoczesne – płatności zbliżeniowe kartą to standard, a ceny nie powinny szokować mieszkańców dużych polskich miast. Zbiorkom w Japonii jest znacznie tańszą i często szybszą alternatywą, ale taksówki sprawdzają się idealnie na krótszych trasach, czyli aby dojechać do stacji metra, kolejki itp. Opłata początkowa to z reguły 500–600 jenów, a więc kilkanaście złotych, a każdy przejechany kilometr to podobna stawka (w zależności od natężenia ruchu). Dla osób z USA zaskoczeniem może być to, że podobnie jak w restauracjach, w taksówce nie dajemy napiwków – nie są one częścią kultury i próba ich wręczenia może wprawić kierowcę w zakłopotanie.
Podróż w cZasie
Dziś w Japonii zawód taksówkarza wykonuje ponad 200 tys. kierowców, ale rynek ich usług z roku na rok maleje. Powodem są nie tylko coraz lepiej rozwinięte systemy transportu publicznego, ale też zmiany w stylu życia Japończyków. Mimo to podróż japońską taksówką to zarówno sposób na przemieszczanie się, jak i prawdziwa wyprawa w czasie do świata, w którym grzeczność, tradycja i dbałość o detale wciąż mają ogromne znaczenie.
Michał Podemski
Michał Podemski
Michał Podemski


Czytaj więcej