HISTORIA JEDNEGO ZDJĘCIA
Historia jednego zdjęcia: Odkrycie Ameryki
Mateusz Żuchowski
Zdjęcie: Archiwum Maserati
W 1969 r., gdy na rynku debiutowało luksusowe gran turismo pod nazwą „Indy”, Maserati miało już dawno zamknięty rozdział swojej historii związany z motosportem, ale pamięć o wielkich triumfach trójzębu na torach całego świata nadal była żywa. Zwłaszcza tych w… USA. W latach 1946 i 1947 Maserati (z amerykańską legendą Louisem Unserem za sterami) sensacyjnie wygrało dwie pierwsze rozegrane po wojnie edycje słynnego Pikes Peak Hillclimb, wtedy jeszcze bardziej rajdu niż wyścigu prowadzącego szutrowymi ścieżkami na szczyt o wysokości 4302 m n.p.m. Samo Indy zostało tak nazwane dla uczczenia 30-lecia największego osiągnięcia Maserati w sportach motorowych za wielką wodą, czyli dwóch zwycięstw w najważniejszym dla Amerykanów wyścigu Indianapolis 500 w latach 1939 i 1940.
U swojego zarania wyścig ten był ogólnoświatowym wydarzeniem, rzeczywiście na miarę 24h Le Mans czy Grand Prix Monako, z którym wspólnie tworzą do dziś Potrójną Koronę Motosportu (w 2027 r. znów zawalczy o nią McLaren). W pierwszych edycjach, rozegranych jeszcze przed I wojną światową, triumfowały zespoły Peugeota, Mercedesa czy Delage. W czasach Maserati wygrana włoskiego bolidu była już ewenementem, choć o tyle mniejszym, że został on zgłoszony na start jako Boyle Special przez właściciela zespołu wyścigowego Mike’a Boyle’a z Chicago.
W rzeczywistości było to jednak 100-procentowe Maserati 8CTF, zaprojektowane pod koniec lat 30. przez Ernesta Maseratiego – jednego z braci-założycieli zespołu – który w tym czasie był już jednak tylko pracownikiem w firmie należącej do włoskiego przemysłowca Adolfa Orsiego. Dla Ernesta wbrew pozorom była to dogodna sytuacja, gdyż ród ścigantów z Bolonii często wygrywał w swoich maszynach, ale rzadko na nich zarabiał. Uwolniony od problematycznych ograniczeń natury ekonomicznej, mógł więc skupić się na tym, co wychodziło mu najlepiej.
Taki układ przyniósł sukces, ale nie tam, gdzie się go spodziewano. 8CTF opracowano pod nowe przepisy europejskich Grand Prix, powstałych z myślą o przerwaniu dominacji hitlerowskich Srebrnych Strzał. Bolid wyposażono w rzędową „ósemkę” o mocy ponad 350 KM (w rzeczywistości dwie ulubione przez Maseratich rzędowe „czwórki” połączone z dwiema sprężarkami mechanicznymi, również przez nich faworyzowanymi), która jednak nie wystarczyła na niezrównane Mercedesy z V12. Świetnie odnalazła się jednak w USA – 8CTF zachowywało konkurencyjność w różnych słynnych amerykańskich imprezach jeszcze do lat 50., co z kolei dało Maserati wstęp do występów w filmach Hollywood, a ostatecznie również do portfeli najbogatszych obywateli Ameryki. Powyższe zdjęcie Wilbura Shawa, wykonane na Indianapolis Motor Speedway 30 maja 1940 r., pokazuje dokładnie moment, kiedy Maserati stało się tą firmą, którą znamy dzisiaj.


Czytaj więcej