Trabant 601

Netflix "Ołowiane dzieci"
"Ołowiane dzieci" i ołowiane spaliny !
„Ołowiane dzieci” produkcji Netflixa to opowieść o walce z uprzedzeniami, bezduszną polityką oraz brakiem świadomości na temat zagrożeń wynikających z działalności przemysłu (Huty Szopienice) – wszystko w imię ochrony zdrowia ludzi, a w szczególności małych dzieci. Epizodyczną rolę w serialu odgrywa samochód główniej bohaterki – Trabant 601. Klasyczna motoryzacja nie zawsze zasługuje na laurkę! Tak jest w tym przypadku, który świetnie pokazuje, jak zmieniły się spaliny na przestrzeni lat.
Huta Szopienice i jej wpływ na zdrowie
Serial przedstawia losy młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która odkrywa, że dzieci z rejonu Huty Szopienice masowo chorują na ołowicę. Po ujawnieniu problemu próbuje ratować najmłodszych pacjentów, napotyka jednak wiele problemów. Akcja rozgrywa się w Katowicach lat 70., gdzie w ścierają się przekonania ludzi, wpływy polityczne i determinacja lekarki walczącej o zdrowie dzieci. Świadomość na temat szkodliwości działalności i wpływu działaności człowieka na środowisko, dziś jest na zupełnie innym poziomie. Z jednej strony stawia to przed nami wiele ograniczeń i dodatkowej pracy i kosztów, jednak długofalowo wpływa to nasze zdrowie. Nie było to jednak priorytetem w latach 70-tych.

Bartłomiej szyperski
Ołów nie tylko z huty ale z wydechu
Serial skłania do refleksji. Dziś jesteśmy narażeni na znacznie mniej zanieczyszczeń – nie tylko tych produkowanych przez przemysł ciężki, ale także tzw. zanieczyszczeń transportowych powietrza. Jeszcze nie tak dawno, bo do lat 90., powszechnie stosowano paliwo ołowiowe, które ostatecznie wycofano w 2005 roku. Do tego nie ma co ukrywać, że w PRL-u paliwa nie musiały spełniać wyśrubowanych norm i były mocno zanieczyszczone.
Młodsi czytelnicy może nie pamiętają, ale paliwo z dodatkiem tetraetyloołowiu, używane w starszych jednostkach napędowych, miało wyższą liczbę oktanową, poprawiało kulturę pracy silnika oraz jego żywotność.
Czy jakiś pojazd mógł emitować jeszcze bardziej zanieczyszczone spaliny? Tak! Wystarczyło, by był wyposażony w silnik dwusuwowy – jak serialowy Trabant 601, należący do głównej bohaterki serialu.
Młodsi czytelnicy może nie pamiętają, ale paliwo z dodatkiem tetraetyloołowiu, używane w starszych jednostkach napędowych, miało wyższą liczbę oktanową, poprawiało kulturę pracy silnika oraz jego żywotność.
Czy jakiś pojazd mógł emitować jeszcze bardziej zanieczyszczone spaliny? Tak! Wystarczyło, by był wyposażony w silnik dwusuwowy – jak serialowy Trabant 601, należący do głównej bohaterki serialu.

Trabant 601
Toksyczne Dwusuwy
Silniki dwusuwowe montowano między innymi w Trabant 601, Wartburg 353 oraz Syrena 105. (oraz innych autach tylko z bloku wschodniego). Jednostki te emitowały znaczną ilość zanieczyszczeń, m.in. węglowodorów oraz tlenku węgla. Charakterystyczny niebieskawy dym był efektem spalania oleju dodawanego do paliwa w celu smarowania silnika. Tak zwanego mixolu.
Można się cieszyć, że silniki dwusuwowe nie zdominowały rynku motoryzacyjnego (większy ich udział był w przemyśle motocyklowym) i są wycofywane albo ich zastosowanie ograniczono do minimum. W przemyśle motoryzacyjnym, zrobiono jeszcze wiele mniej zanieczyszczać.
Można się cieszyć, że silniki dwusuwowe nie zdominowały rynku motoryzacyjnego (większy ich udział był w przemyśle motocyklowym) i są wycofywane albo ich zastosowanie ograniczono do minimum. W przemyśle motoryzacyjnym, zrobiono jeszcze wiele mniej zanieczyszczać.

Netflix "Ołowiane dzieci"
Pytania bez odpowiedzi
Świadomość działalności przemysłu oraz skutków spalania paliw kopalnych w drugiej połowie XX wieku była zupełnie inna niż dziś. Nie wiadomo, czy prawdziwa Jolanta Wadowska-Król rzeczywiście jeździła Trabant 601, czy był to wyłącznie wybór ekipy realizującej serial. A jeśli tak – czy miała świadomość, jak toksyczne spaliny wydobywają się z wydechu silnika dwusuwowego? I czy gdyby miała wybór, zdecydowałaby się na taki samochód?
Pytań można zadać wiele. Odpowiedzi mogą być różne, podobnie jak motywy podejmowanych wówczas decyzji. Realia były zupełnie inne i dziś nie zawsze potrafimy je w pełni zrozumieć.
Z perspektywy współczesnej cała historia „Ołowianych dzieci” wydaje się niewiarygodna. Serial polecam nie tylko ze względu na ciekawą – i momentami dyskusyjną – selekcję samochodów, lecz przede wszystkim z uwagi na niezwykłą historię ludzką. I, że dbanie o środowisko w którym, żyjemy to nie jest nakazem kogoś "z góry", tylko długofalowym dbaniem o zdrowie nasze i innych. Gdybyś planował wyciąć katalizator, filtr cząstek stałych czy po prostu nakleić na samochód naklejkę "stop hybrid, go diesel", zastanów się dwa razy, bo wyjdziesz na egoistycznego buca. Historia "Ołowianych dzieci" daje do myslenia
Pytań można zadać wiele. Odpowiedzi mogą być różne, podobnie jak motywy podejmowanych wówczas decyzji. Realia były zupełnie inne i dziś nie zawsze potrafimy je w pełni zrozumieć.
Z perspektywy współczesnej cała historia „Ołowianych dzieci” wydaje się niewiarygodna. Serial polecam nie tylko ze względu na ciekawą – i momentami dyskusyjną – selekcję samochodów, lecz przede wszystkim z uwagi na niezwykłą historię ludzką. I, że dbanie o środowisko w którym, żyjemy to nie jest nakazem kogoś "z góry", tylko długofalowym dbaniem o zdrowie nasze i innych. Gdybyś planował wyciąć katalizator, filtr cząstek stałych czy po prostu nakleić na samochód naklejkę "stop hybrid, go diesel", zastanów się dwa razy, bo wyjdziesz na egoistycznego buca. Historia "Ołowianych dzieci" daje do myslenia
Trailer