CA NOW

Alfa Romeo Tonale po faceliftingu. Czy to za późno?
Na kompaktowego SUVa w gamie Alfy Romeo klienci czekali latami. Gdy w końcu się pojawił, nie spełnił oczekiwań i został chłodno przyjęty przez rynek. W tym roku debiutuje wersja po face liftingu, który objął zmiany nie tylko wizualne.
Alfa Romeo Tonale zadebiutowała w 2022 r. Premiera planowana była wcześniej, ale – jak to bywa u Włochów – zazwyczaj nie trzymają się oni kalendarza. Tonale pojawiło się zdecydowanie za późno, w najgorszym możliwym momencie – w czasie narastającej inflacji, gdy świat dopiero odbudowywał się po kryzysie wywołanym globalną pandemią. Jak więc doszło do tego, że Alfa Romeo tak późno zaprezentowała wolumenowego SUV-a, skoro była jedną z pierwszych marek dostrzegających potencjał tego segmentu?
Pomysły na stworzenie SUV-a zrodziły się w Mediolanie już na początku lat 2000. – to właśnie wtedy segment ten zaczął się dynamicznie rozwijać, a kolejne marki sukcesywnie do niego dołączały. Alfa Romeo odpowiedziała na ten trend w 2003 r., prezentując podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Genewie pojazd koncepcyjny o nazwie „Kamal”. Za projekt odpowiadało studio Centro Stile Alfa Romeo. Pod względem techniki Kamal bazował na modelu Alfa Romeo 156, a pod jego maską pracował legendarny silnik 3.2 V6 Busso o mocy 250 KM. Potężna jednostka współpracowała z zaawansowanym systemem napędu na cztery koła z mechanizmem różnicowym torsen, co miało zapewniać doskonałe właściwości jezdne zarówno na asfalcie, jak i w niezbyt trudnym terenie.

Jakub Ziółkowski
Mimo entuzjastycznego przyjęcia przez media i potencjalnych klientów auto nigdy nie trafiło na linię montażową. Ku uciesze purystów, którzy z entuzjazmem patrzyli na zachowanie tradycyjnych nadwozi w gamie producenta z Mediolanu. Wiemy jednak, że puryści rzadko bywają dobrymi doradcami biznesowymi. Jak się później okazało, była to ogromna pomyłka.
cJak wiemy, historia motoryzacji potoczyła się inaczej i to właśnie ten segment zdominował rynek. Zdominował również współczesną gamę Alfy Romeo – dziś, poza Giulią, marka produkuje wyłącznie SUV-y. Co więcej, w planach także następca Giulii ma przyjąć formę crossovera. Niewątpliwie jest to ironia losu, a jednocześnie ostatnia metoda na utrzymanie się na rynku.

Jakub Ziółkowski

Jakub Ziółkowski
W 2022 r. duża część dziennikarzy nie pozostawiła na Tonale suchej nitki. W skrócie: samochód w zbyt małym stopniu oddawał charakter Alfy Romeo. Czy faktycznie tak było? Niestety, Giulia i Stelvio bardzo wysoko podniosły poprzeczkę, a to właśnie do nich porównywany był nowy kompaktowy SUV, a nie do swojej duchowej poprzedniczki, czyli Giulietty. Tu nie ma co się oszukiwać – Tonale jest zdecydowanie prostszą konstrukcją.
Jego problemem okazał się też kryzys tożsamości. Z jednej strony model aspiruje do większych braci, z drugiej – miał być tańszą i prostszą konstrukcją, która dobrze sprzeda się na rynku. Alfa Romeo nie trafiła więc ani w gust purystów, ani w oczekiwania klientów faktycznie zainteresowanych kompaktowymi SUV-ami.
Ceny katalogowe były bardzo wysokie – nawet w przypadku najtańszych wersji, które dość karykaturalnie wyglądały, ponieważ nie miały świateł z charakterystyczną dla modelu sygnaturą świetlną. Silniki? Do wyboru były: miękka hybryda o mocy 130 i 160 KM, diesel 130 KM oraz hybryda plug-in o mocy 280 KM. Słabsze jednostki, choć wystarczające na co dzień, nie miały sportowej charakterystyki. Do tego reakcje na gaz i pracę skrzyni biegów – poza trybem D (Dynamic) – były dość opieszałe i wymagały przyzwyczajenia. Sam układ hybrydowy potrafił szarpać, a wersja PHEV bardzo dużo kosztowała (w Polsce w 2024 r. sprzedano 38 egzemplarzy, a w 2025 – tylko 13). Zabrakło również jednostki 2.0 Turbo, która mogłaby uzupełnić gamę. Co istotne, była ona montowana w tym modelu w wersjach przeznaczonych na rynki pozaeuropejskie. Jakość? Niestety, nie było tak dobrze, jak w przypadku Giulii i Stelvio. Tonale jest produkowane na południu Włoch, w Pomigliano d’Arco. O niskiej jakości produkowanych tam samochodów na początku istnienia fabryki krążyły legendy. Niestety, Tonale przed face liftingiem było znane z drobnych niedoróbek, więc fabryka spod Neapolu nadal nie może zapracować na dobrą opinię. W nowym Tonale bez zmian pozostały wersje z silnikiem Diesla oraz napęd hybrydowy PHEV. Największe zmiany zaszły natomiast w miękkiej hybrydzie, czyli najczęściej wybieranej odmianie. Zdecydowano się na jedną wersję o mocy 175 KM. Zmieniono również jej charakterystykę, dzięki czemu samochodem jeździ się zdecydowanie przyjemniej. Auto mniej szarpie, szybciej reaguje i oferuje osiągi odpowiednie do dynamicznej jazdy. To właśnie takiej jednostki brakowało przed liftingiem. Zobaczymy, jak będzie w przypadku nowego Tonale.

Jakub Ziółkowski
Prowadzenie? Stabilne i bardziej komfortowe, ale nadal bardzo sprężyste. Układ kierowniczy jest irracjonalnie precyzyjny jak na samochód tej klasy – albo się to kocha, albo nienawidzi. Ja uwielbiam to rozwiązanie. Zlikwidowano również budżetowe wersje wyposażenia. W końcu Alfa Romeo w koncernie Stellantis pozycjonowana jest jako marka premium. Wykończenie wnętrza pozostało bez większych zmian – poprawiono głównie detale, i to akurat dobrze, bo to jedno z najładniejszych wnętrz w klasie kompaktowych SUV-ów, a przy tym przyzwoicie wykonane (zdecydowanie lepsze niż w kompaktowych modelach z grupy Stellantis bazujących na platformie STLA Medium).
Wizualnie samochód zmienił się niewiele – delikatnie zaostrzono rysy nadwozia. Były to zabiegi kosmetyczne i nie jestem pewien, czy w ogóle potrzebne, bo Tonale od początku bardzo dobrze wyglądało. Model ten pożegnał się natomiast z asymetrycznym umiejscowieniem przedniej tablicy rejestracyjnej. Ten charakterystyczny od lat element stylistyczny marki przegrał, niestety, z wymogami dotyczącymi bezpieczeństwa. Szkoda…
Cieszą natomiast nowe wzory felg, interesujące lakiery nadwozia – czerwony, zielony i żółty – a także nowy, czerwony kolor tapicerki skórzanej. Tym bardziej warto to docenić w czasach, gdy wybór staje się coraz skromniejszy, a każdy krok w stronę indywidualizacji wymaga sięgania po specjalne programy, w których personalizacja samochodu potrafi kosztować krocie.
Czy w takim razie Włosi odrobili lekcje? Myślę, że tak, tylko obawiam się, że trochę za późno. Sam jednak dałbym szansę nowemu Tonale, gdyż konstrukcja jest dojrzalsza, a błędy wieku dziecięcego w większości zostały już wyeliminowane, przez co włoskie auto doceni większa grupa odbiorców.