ROLLS-ROYCE PHANTOM
Pierwszy Phantom nie miał jeszcze numerka – nazywał się New Phantom, a rzymska cyfra I przylgnęła do niego dopiero po wprowadzeniu następcy, Phantoma II. Symbolika niczym u władców, gdzie każdy kolejny przejmował imię po poprzednim. Tu druga generacja w filmie „Żółty Rolls-Royce”, w którym jedną z ról zagrał Omar Sharif.
JEGO WYSOKOŚĆ: ROLLS-ROYCE PHANTOM

Wszystko, co zobaczycie na drodze, w tabeli splendoru i chwały znajduje się przynajmniej o jedną półkę niżej. I tak sprawy mają się już od równo 100 lat. Tyle bowiem w tym roku kończy bodaj najbardziej majestatyczny samochód na kuli ziemskiej – Rolls-Royce Phantom.

Michał Reicher
Zdjęcia: Archiwum Rolls-royce’a
Jako dziecko widziałem w Rolls-Roysie samochód ostateczny. Bardziej luksusowy wydawał się dopiero pałac Buckingham albo Tadż Mahal. W gruncie rzeczy taki właśnie zawsze był i nadal jest model Phantom. Poświata, która unosi się wokół niego i ciągnie za nim podczas jazdy, jest wystarczająco wymowna. Parafrazując słowa Chrisa Brownridge’a, dyrektora generalnego Rolls-Royce Motor Cars, Phantom to coś wykraczającego daleko poza definicję samochodu. To wyraz prestiżu, sukcesu i potęgi. To „płótno” do wyrażania siebie. To także nie tylko świadek, ale też ważny uczestnik decydujących momentów w historii.

Najbardziej eleganckim i tradycyjnym typem nadwozia była kareta – zamknięta karoseria z dwiema parami drzwi, aby pasażerom wewnątrz nie padało na głowę, a szum powietrza nie mierzwił misternych fryzur.

R-R tak naprawdę dostarczał podwozie z silnikiem, a za wybór firmy produkującej nadwozie odpowiadał nabywca. Tutaj klient zamawiający Phantoma III zażyczył sobie karoserię sedan autorstwa firmy Hooper. Nie ma sprawy, będzie pan zadowolony…

Czwarta generacja to najbardziej unikatowy Phantom w historii modelu. Powstało tylko 18 egzemplarzy, wyłącznie dla głów państw. Tym samochodem Rolls-Royce wkupił się w łaski brytyjskiej rodziny królewskiej, pośród której do tej pory dominował Daimler.

PHANTOM JAKO POCZĄTEK
Zacznijmy tradycyjnie od krótkiej lekcji historii. Jako się rzekło w lidzie, Phantom obchodzi w tym roku 100. urodziny, a świeczki na jubileuszowym torcie zdmuchuje ósma generacja tego modelu. Pierwszą odsłonę o nazwie „New Phantom” zaprezentowano w 1925 r. jako następcę najwyżej do tego momentu pozycjonowanego, aczkolwiek mocno już przestarzałego modelu Silver Ghost. Nazwa „Phantom” odnosiła się do nadzwyczajnej subtelności będącego w ruchu samochodu, którego rzędowa „szóstka” za sprawą swojej inżynierskiej jakości wydawała z siebie jedynie łagodny szum. Poprzeczka zawieszona przez Silver Ghosta wisiała wysoko – w 1907 r. model ten został określony przez organizację Autocar jako „najlepszy samochód na świecie”. To fraza, do której Rolls-Royce w późniejszych latach wielokrotnie się odwoływał. Phantom wchodził w duże buty i miał przejąć pałeczkę, nie tyle kontynuując dzieło, ile wprowadzając je na jeszcze wyższy poziom. Warto przy tym zauważyć, że ówczesna klientela z wyższych sfer wykazywała zdecydowanie konserwatywny gust, dlatego modernizację należało przeprowadzić z szacunkiem dla potencjalnego nabywcy.

Rolls-Royce od 1929 r. jest właści- cielem firmy nad- woziowej Park Ward, która przez kolejne lata karosowała większość podwozi Phantoma, tak jak w widocznym na zdjęciu Phantomie II.

Zanim jeszcze powołano do życia model Phantom, markę Rolls-Royce kojarzono z produktami skierowanymi do majętnych odbiorców – właścicieli ziemskich, arystokratów, głów państw, artystów. Aby podkreślić aspirację brytyjskiej marki, artysta Charles Sykes dostał zlecenie wykonania sześciu obrazów przedstawiających samochody Rolls-Royce’a w różnych scenach z życia ich właścicieli. Sykes w historii marki odcisnął jeszcze twardszy stempel, ponieważ to spod jego ręki wyszła legendarna figurka „Spirit of Ecstasy”. Z okazji 100-lecia Phantoma projektanci marki stworzyli osiem dzieł sztuki nawiązujących do prac Charlesa Sykesa. Każdy obraz odnosi się do jednej z ośmiu generacji Phantoma produkowanych na przestrzeni wieku. Każdy na swój sposób oddaje ducha danego modelu.
PHANTOM JAKO MAJĄTEK
Phantom to nie jest po prostu luksusowa limuzyna z silnikiem spalinowym – to pewnego rodzaju deklaracja. Deklaracja siły i pozycji społecznej. Samochód miał być z założenia odbiciem tożsamości swojego właściciela, a zatem już od pierwszej generacji gwarantował nieograniczone możliwości personalizacji, łącznie z nadwoziem. Generacje I–VI Phantoma to konstrukcje ramowe, z kolei czasy przedwojenne to epoka wielu wspaniałych firm karoseryjnych. Rolls-Royce przez lata współpracował z Park Wardem, którego jeszcze w latach 20. został właścicielem, tak więc domyślnie samochody wyjeżdżały z nadwoziami tego producenta. Niemniej klient miał decydujący głos i to do niego należała ostateczna decyzja, a Rolls-Royce zobowiązany był spełnić każde jego życzenie. Dzięki temu powstało mnóstwo wspaniałych i niepowtarzalnych projektów, jak m.in. Phantom z olśniewającym opływowym nadwoziem belgijskiej firmy Jonckheere.
Przeważnie to właściciel dostępował zaszczytu posiadania Rolls-Royce’a, jest jednak jeden przypadek, kiedy to Rolls-Royce był zaszczycony tym, że ktoś został jego właścicielem. Mowa oczywiście o brytyjskiej rodzinie królewskiej. Kariera Rolls-Royce’a na dworze zaczęła się od Phantoma IV – bodaj najbardziej ekskluzywnej i wyjątkowej generacji modelu. Zbudowano jedynie 18 egzemplarzy, chociaż początkowo planowano wyłącznie jeden – właśnie ten na zamówienie księcia Filipa i księżniczki Elżbiety. Po jej koronacji Phantom został oficjalnym samochodem państwowym. Model ten przez lata ogólnie był pojazdem bardzo poważanym w kręgach głów różnych krajów jako wspomniany samochód państwowy. Dzięki temu uczestniczył w wielu istotnych dla biegu historii wydarzeniach.
Dawniej arystokraci zupełnie inaczej podchodzili do luksusowych samochodów, traktowali je jako „srebra rodowe”, dzięki czemu były długowieczne i wielokrotnie przeżywały kilka pokoleń. Brytyjska rodzina królewska swojego najstarszego Rolls-Royce’a wciąż wykorzystuje podczas szczególnych okazji, chociaż w późniejszych latach na dwór trafiły też nowsze modele, m.in. dwa egzemplarze Phantoma VI, które również obecnie mają się doskonale. Takie podejście do dóbr odróżnia prawdziwą arystokrację od nowobogackich, którzy zawsze musieli błyszczeć swoim majątkiem. Rolls-Royce Phantom nie był samochodem dla nich.
PHANTOM JAKO GWIAZDA
Z biegiem lat Phantom zaczął wkraczać coraz głębiej również do świata szeroko rozumianej kultury, stając się tutaj równie ważnym symbolem, jak w świecie polityki. Będzie to z pewnością bardzo tendencyjna i oczywista wzmianka, ale jednym z najbardziej ikonicznych właścicieli Phantoma był John Lennon. Rolls-Royce ekscentrycznego muzyka to doskonały przykład na to, jak daleko mogła posunąć się personalizacja zamówionego pojazdu. Polityka marki głosiła możliwość pełnego utożsamiania się właściciela z samochodem, dlatego Phantom Lennona niezwykle dosłownie wyrażał jego osobowość, ale Beatlesowi odmówiono alternatywnego wykończenia osłony chłodnicy i figurki „Spirit of Ecstasy”, uznając je za nietykalne symbole marki. Przekroczenie pewnych granic mogło być odebrane jako profanacja czy wręcz znieważenie – Rolls-Royce uchodził publicznie za nietykalny symbol. Chyba że akurat jesteś królową brytyjską – wtedy chętnie wysłuchamy każdego życzenia. Limuzyny w służbie Jej Królewskiej Mości w miejscu oryginalnej figurki miały postać św. Jerzego dokonującego zabicia smoka.
Nikt nie miał natomiast problemu z przerobieniem Phantoma w… studio nagrań i salę koncertową. Tak skonfigurowany został Phantom V króla rock and rolla, czyli samego Elvisa Presleya. Dodatkowy system nagłośnienia i przybory muzyczne pod ręką muzyka pasowały jak ulał do gwiazdora.
Grupa odbiorców Phantoma zmieniała się równolegle z tym, jak zmieniał się świat. Aktualny Phantom wciąż jest obecny w świecie kultury, ale w zupełnie inny sposób – widać go w filmach, teledyskach czy na platformach społecznościowych, na których uchodzi za pewne trofeum zdobyte w wyniku udanej kariery. Nowe pokolenie właścicieli Phantomów jest całkowicie inne, ale to po prostu znak czasów.

Legendarny Phantom VI Johna Lennona nie powstał w tej aranżacji w fabryce Rolls-Royce’a, lecz został na życzenie muzyka przebudowany na okoliczność nagrania albumu „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. Oryginalnie cały był czarny, łącznie z szybami.

Phantoma VI produkowano najdłużej – przez 22 lata – ale nabywców znalazło tylko ok. 400 sztuk. Niektóre z nich z uwagi na czasochłonny proces wytwarzania nadwozi ukończono dopiero dwa lata po oficjalnym zakończeniu produkcji. To ostatni Rolls-Royce z ramowym podwoziem.

Phantom odrodził się w 2003 r. za sprawą VII generacji. Symbolicznie był to pierwszy Rolls-Royce zbudowany pod niemiecką banderą – od 1998 r. marką zarządza BMW. Aktualna, VIII generacja powstaje już według zupełnie innych procedur niż ta oryginalna, brytyjska.

PHANTOM JAKO SAMOCHÓD
Nie zapominajmy w tym wszystkim, że Rolls-Royce Phantom to nadal samochód, czyli urządzenie mechaniczne, a nie wyłącznie dusza zaklęta w kawałku żelaza. Przez lata model próbował łączyć inżynierską doskonałość z technicznym konserwatyzmem – mówiąc bardziej po ludzku, samochód miał być wykonany porządnie i z surowców o wysokiej jakości, a jednocześnie wolny od wodotrysków. Jednym z charakterystycznych przejawów tego konserwatyzmu było to, jak Rolls-Royce latami odnosił się do matematycznych parametrów swoich samochodów, określając je jako wystarczające. Brzmiało to jak zapewnienie właściciela, aby nie zadawał infantylnych pytań, tylko zaufał fachowcom, a będzie w pełni zaopiekowany. Zapewnienie wypowiedziane pięknym i wyważonym głosem Davida Attenborough, nomen omen również już niemal stulatka.
Kiedy jednak zajrzymy legendzie pod smoking, znajdziemy tam zaskakująco tradycyjną technikę. W innych przypadkach można byłoby ją uznać za wręcz przestarzałą, w brytyjskim wydaniu jest to po prostu wspomniany wcześniej konserwatyzm. Kłopot w tym, że ostatni brytyjski, czyli szósty Phantom, naprawdę mocno odstawał, nawet jak na standardy Rolls-Royce’a. Miał m.in. sztywną tylną oś na resorach i bębnowe hamulce na wszystkich kołach, a nie mówimy o lekkim kompakcie, tylko o wielkiej limuzynie na ramie z ogromnym silnikiem. Z kolei początkowe egzemplarze pierwszego Phantoma zbudowano jeszcze na niezmienionym podwoziu Silver Ghosta, które… nie miało w ogóle hamulców na przedniej osi. Dla przeciwwagi mocną stroną „Rollsów” od zawsze były silniki o legendarnej kulturze pracy. Trzecia generacja Phantoma jako jedyny Rolls-Royce przez kilka dekad napędzana była jednostką V12.
Zaledwie około 400 sprzedanych egzemplarzy Phantoma VI przez 22 lata, z czego zaledwie 40 w ostatniej dekadzie produkcji, skłoniło Rolls-Royce’a do zarzucenia swojego flagowego modelu w 1990 r. Phantom pozostał w uśpieniu na kolejne 13 lat i była to druga podobna przerwa w jego życiorysie, aczkolwiek tę pierwszą spowodował wybuch wojny. Ponownie odrodził się w 2003 r. jako ucieleśnienie słów: „taki sam, ale inny”. Dlaczego inny? Bo stanowił kamień milowy zupełnie innej epoki, kiedy oczekiwania jego przyszłych nabywców różniły się diametralnie od tych sprzed kilku dekad. Ponadto to już był zupełnie inny Rolls-Royce. Nowe samochody powstawały pod władaniem BMW, z nowymi silnikami i technologią produkcji. Nie był to już zatem tradycyjny brytyjski konserwatyzm we właściwym tego słowa znaczeniu. A dlaczego taki sam? Bo duchowo nadal stanowi deklarację właściciela i wciąż odzwierciedla wszystkie jego życiowe osiągnięcia. I tak nieprzerwanie od 100 lat.


Czytaj więcej