Jaguar e-type i triumph stag
Zarówno Jaguar, jak i Triumph najlepiej prezentują się bez dachu. W Triumphie dostępny jest zdejmowany hardtop, który bardziej nadaje mu charakter coupé.
Jaguar E-type i Triumph Stag: Bez dachu, ale charakterne!
Latem przeglądamy ogłoszenia i szukamy ciekawych roadsterów i kabrioletów. Jest w czym wybierać, a szczególnie dużo propozycji pochodzi z wysp brytyjskich. Owszem, dominują samochody z małolitrażowymi silnikami o przeciętnej mocy, ale na szczęście są też takie, które zapewniają znacznie więcej zarówno koni mechanicznych, jak i emocji. Należą do nich Jaguar E-Type oraz Triumph Stag.
Oba auta pochodzą z Wielkiej Brytanii i były produkowane w podobnym okresie, ale nie mają zbyt wiele wspólnych cech. Trzeba to wyraźnie zaznaczyć: Jaguar E-type i Triumph Stag są jak ogień i woda. Stanowią dwie ciekawe opcje jazdy z otwartym dachem, ale porównywanie ich ze sobą nie jest właściwe. Dostarczają bowiem kierowcy odmiennych emocji, oferują inny poziom komfortu i skierowane są do różnych odbiorców. Ich osiągi są bardziej niż przyzwoite. Mają unikalne charaktery, na które składa się wiele czynników, począwszy od historii powstania po zastosowane rozwiązania techniczne. Żaden nie jest uniwersalny. Jaguar to gwiazda rocka. Znany, lubiany i trochę krzykliwy. Triumph to z kolei indywidualista. Stoi trochę z boku, mało kto go zna, a też ma ciekawą historię do opowiedzenia. Tak samo różni są ich właściciele.

Karol Nowakiewicz
Zacznijmy od Jaguara E-type’a, którego udostępnił Marek z firmy Novanta Classics. Tego kota nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. To jedno z najpiękniejszych aut świata. Legenda miejska głosi, że sam Enzo Ferrari określił E-type’a jako najpiękniejszy kiedykolwiek wyprodukowany samochód. Konstrukcja auta bazuje na wyścigowym Jaguarze D-typie, który począwszy od 1955 r. przez trzy kolejne lata wygrywał w 24-godzinnym wyścigu na ulicznym torze w Le Mans. Oferował nieprawdopodobne w tamtym czasie osiągi. Piękne nadwozie w połączeniu ze sportowym rodowodem zaowocowało jednym z najbardziej pożądanych samochodów na świecie. Jego sylwetka jest rozpoznawalna i momentalnie kojarzona z marką przez niemal każdego, kto choć trochę interesuje się motoryzacją. Do dnia dzisiejszego model ten uznaje się za ikonę stylu i elegancji. Te atrybuty spowodowały, że samochód ten możemy zobaczyć w wielu produkcjach małego i dużego ekranu, głównie w kluczowych rolach. Jaguar E-type jest gwiazdorem, który robi rumor wszędzie tam, gdzie się pojawi. Tak jak filmowa gwiazda momentalnie gromadzi wokół siebie swoich miłośników i nie tylko. Nic dziwnego, że był wybierany przez takie osobistości, jak Steve McQueen, Brigitte Bardot czy Jackie Stewart.
Egzemplarz stojący obok Triumpha pochodzi z 1965 r. i jest to jeszcze tzw. seria I, ale napędzana już rzędowym, sześciocylindrowym silnikiem o pojemności 4,2 l, generującym 269 KM. W poprzednich latach produkcji była to jednostka o mniejszej pojemności – 3,8 l. Główną różnicą pomiędzy tymi motorami jest wysokość dostępnego momentu obrotowego, który z 325 Nm wzrósł do 384 Nm. Takie wartości pozwalały na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w mniej niż 7 s. Wyścigowe korzenie samochodu nie są w żaden sposób skrywane. Począwszy od wyjątkowo aerodynamicznej sylwetki, która wyróżniała Jaguara E-type’a na tle konkurencji, po rozwiązania techniczne i konstrukcyjne przeniesione bezpośrednio ze świata wyścigów. Chociażby pokrywa silnika otwierana przodem w dół razem z lampami, co było typowe dla bolidów sportowych. Innym szczegółem naprowadzającym na świat sportu są centralne śruby, które w celu dokręcenia trzeba było dobić młotem. Rodowód ten, niestety, odbija się na komforcie użytkowania. Podczas wsiadania trzeba pokonać szeroki próg, zanim zajmie się pozycję za kierownicą lub na fotelu pasażera. Kierowcę wita duża, trójramienna, aluminiowo-drewniana kierownica, która wyglądem nawiązuje do wyścigów samochodowych. Na desce rozdzielczej oprócz dużego prędkościomierza i obrotomierza znajdziemy wskaźniki temperatury wody, ciśnienia oleju, a nawet wskaźnik ładowania alternatora, czyli wszystko to, co powinno znaleźć się w aucie wyścigowym z tego okresu. E-type mimo swojego pochodzenia miał być pojazdem luksusowym, stąd nie dziwi obecność skór i miękkich obić, które jednocześnie nie zabijają klimatu wyścigowego tamtych lat.

Karol Nowakiewicz

Karol Nowakiewicz
Tu nie ma wątpliwości: Jaguar to sportowiec z krwi i kości. Za dużą sportową kierownicą – komplet wskaźników z najważniejszymi parametrami podczas jazdy.

Karol Nowakiewicz
Mimo ucharakteryzowania Triumpha na sportowca jest on bardziej wygodnym cruiserem do połykania kilometrów. Co nie oznacza, że nie lubi wysokich obrotów!
Czy E-type jest dla każdego? Marek uważa, że tak. Dodaje, że przede wszystkim do tego samochodu trzeba dojrzeć. Nie jest to prosty w utrzymaniu klasyk. Wręcz przeciwnie, wymaga ciągłej opieki i poprawiania jego skaz. Dotyczy to nie tylko strony mechanicznej, lecz także kwestii blacharskich, które w Jaguarze muszą być szczególnie dopilnowane. Za kierownicą E-type’a będzie dobrze się czuł zarówno ktoś, kto całym sobą czuje wyspiarskie zwyczaje, rozumie tamtejsze poczucie humoru i zawsze o piątej popija herbatę, jak i pracownik dużej korporacji z licznymi sukcesami, który doceni ten wóz jako dzieło sztuki na kołach lub uzna go za fantastyczną lokatę kapitału, od czasu do czasu zabieraną na przejażdżkę w słoneczny dzień.
Wspomniałem wcześniej, że E-type to gwiazdor, a to powoduje, że za jego kierownicą przestajemy być anonimowi. Na drodze każdy nas zauważy, a zaparkowanie samochodu w cichej uliczce nie zagwarantuje spokoju. Trzeba lubić albo chociaż akceptować to, że wszyscy nas będą obserwować. Na zlotach Jaguar zawsze skupia na sobie uwagę i nie stoi niezauważony nawet w towarzystwie innych unikalnych perełek motoryzacji. Szczęśliwie Marek należy do osób, które uwielbiają dyskutować i opowiadać o samochodach. Niestraszny mu również obiektyw kamery czy aparatu. Przyznaje, że w jego obecnej kolekcji ten wóz ma dla niego największą wartość, chętnie więc zabiera go nie tylko na wystawy i zloty, ale także na przejażdżki po okolicy. Właśnie nim pokonał największy dystans ze wszystkich posiadanych obecnie aut.

Karol Nowakiewicz

Karol Nowakiewicz

Karol Nowakiewicz
Triumph Stag to z kolei samochód mniej znany od Jaguara E-type’a, a co za tym idzie – także rzadszy. Hubert, właściciel granatowego kabrioletu, podkreśla, że oprócz tego egzemplarza wie o dwóch innych w Polsce. Do niedawna model ten był nierozpoznawalny dla laika. Zmienił to dopiero występ w popularnym programie motoryzacyjnym. Zdarzają się nawet osoby, które widząc skaczącego daniela na grillu samochodu, pytają, jaki to model Forda Mustanga. W przeciwieństwie do Jaguara Triumph wystąpił w znacznie mniejszej liczbie filmów małego i dużego ekranu, ale ma na swoim koncie rolę w prawdopodobnie najbardziej znanej serii filmowej na świecie. W filmie „Diamenty są wieczne” był samochodem kierowanym przez samego Jamesa Bonda. Obecność w tym tytule nie była przypadkowa – stanowiła część akcji promocyjnej wchodzącego na amerykański rynek nowego modelu.

Karol Nowakiewicz
Czerwone wnętrze w skórze. Luksusowo, ale wciąż czuć wyścigowy rodowód. Jednak niektóre elementy pozostały dość surowe.
Auto powstawało pierwotnie jako otwarta wersja Triumpha 2000, ale na skutek przedłużających się prac projektowych podjęto decyzję, że będzie to osobny model typu grand tourer dla dżentelmena. Jego sylwetka to dzieło włoskiego projektanta Giovanniego Michelottiego. Pierwotnie miał być napędzany dwulitrowym silnikiem sześciocylindrowym, ale główny inżynier – Henry Webster – przyczynił się do zastosowania w nowym aucie motoru OHC V8 z pojedynczym wałkiem rozrządu, o pojemności 3 l. Pozwoliło to uzyskać wyższą moc i lepszy moment obrotowy, które trafiały na tylną oś. Sama moc nie była mimo to znacząco wysoka, bo wynosiła jedynie 146 KM i 230 Nm. Głównym rynkiem sprzedaży Staga pozostawały Stany Zjednoczone, gdzie miał on konkurować z Mercedesem SL-em. Na początku podaż nie nadążała za popytem i wiele aut z drugiej ręki miało wyższe ceny niż egzemplarze u dealera. Przynajmniej w Europie.
W USA Stag zadebiutował w 1971 r. Niestety, szybko zapracował na opinię auta awaryjnego i źle wykonanego. Głównym problemem okazało się szybkie przegrzewanie się silnika. Z tego powodu producent otrzymał liczne roszczenia reklamacyjne. Wad było jednak więcej. Łańcuch rozrządu zrywał się po pokonaniu niespełna 40 tys. km. W wyniku użycia w konstrukcji silnika zarówno żeliwnych, jak i aluminiowych elementów, konieczne było stosowanie cieczy chłodzącej o właściwościach antykorozyjnych. Mało kto o tym myślał, wlewano więc zwykłą wodę, co prowadziło do rdzawej katastrofy. Kryzys paliwowy z 1973 r. ostatecznie przyczynił się do wycofania Staga z rynku amerykańskiego.
Niestety, na Starym Kontynencie opinia o tym modelu nie była ani trochę lepsza. Produkcję zakończono w 1977 r. Na rynek wypuszczono łącznie około 25 tys. egzemplarzy i szacuje się, że do dziś przetrwało ok. 40% z nich. Mimo wszystkich problemów technicznych, na które dziś miłośnicy modelu znaleźli rozwiązania.

Karol Nowakiewicz
Czy to jest najbardziej znana sylwetka auta w historii motoryzacji? Możliwe. Szklane klosze reflektorów wyróżniały pierwszą serię E-type’a.

Karol Nowakiewicz
Marek bez końca może mówić nie tylko o Jaguarze, ale także o innych wozach w jego garażu. Chciałby w nim również postawić Triumpha Staga.

Karol Nowakiewicz
Triumph nie przyciąga sobą tak bardzo, jak Jaguar. Nie oznacza to, że nie ma on swojego uroku. Jest po prostu inny. To samochód już z lat 70., kiedy to dominowało więcej prostych linii zamiast opływowego nadwozia. Konstrukcja o tyle ciekawa, że pozostawiono stały słupek B, który dodatkowo łączy się ze szczytem obramowania szyby czołowej. Ten zabieg miał przeciwdziałać drganiom na tych elementach i stał się charakterystyczną cechą pojazdu. Z zewnątrz ocieka chromem, ale w środku znajdziemy już wiele elementów wykonanych z tworzyw sztucznych. Wnętrze wykończono drewnianymi dekorami, a skórzane obicia siedzeń, dywaniki oraz boczki drzwi kolorem są zbliżone do barwy nadwozia. Sportowa aluminiowa kierownica zdaje się tutaj nie pasować, ale za nią jest pełen zestaw zegarów, z dużym prędkościomierzem i obrotomierzem, które przypominają, że mamy do czynienia z samochodem ze sportowymi aspiracjami. W przeciwieństwie do Jaguara wsiadanie jest tu cywilizowane i nikomu nie sprawi trudności.
Hubert przyznaje, że wybór tego samochodu to dzieło przypadku, gdyż pierwotnie szukał Citroëna DS-a. Świadomy swojego braku doświadczenia w świecie aut klasycznych porozmawiał z kimś, kto był bardziej zorientowany, i otrzymał radę, aby poszukiwany przez niego samochód miał trzy cechy: był kabrioletem, był rzadki i miał historię występów w filmach. I to właśnie wtedy dowiedział się o istnieniu takiego wynalazku, jak Triumph Stag. Zaczął szukać i znalazł właściwy egzemplarz we Włoszech. Na kilka dni przed zakupem nie był do końca pewien, czy to właściwa decyzja, ale po dokonaniu transakcji i doprowadzeniu do stanu pozwalającego na swobodne poruszanie się, a także po pokonaniu pierwszych kilometrów szybko przekonał się, że jest to fajny samochód do przejażdżek w słoneczne dni. Przyznaje, że charakter tego modelu bardzo mu pasuje. Sam, mimo że pracuje w dziale public relations w dużej firmie, unika tłumów. Jego Triumpha rzadko spotkacie na zlotach. Nie jest przekonany do uczestnictwa w nich i nie sprawiają mu one żadnej satysfakcji. Zdecydowanie woli wycieczki poza miasto z otwartym dachem i rozkoszowanie się dźwiękiem silnika V8. Pamiętajmy, że wciąż jest to auto sportowe i najlepiej czuje się na wyższych obrotach. Wtedy pokazuje kierowcy swoje zalety. W czasie miejskiej, wolnej jazdy zdecydowanie się męczy. O ile Jaguar jest rockandrollowcem, o tyle Triumph przypomina mi członka drużyny curlingowej. Curling to wciąż mało znana dyscyplina, a jej zawodników kojarzą jedynie prawdziwi zapaleńcy. Po bliższym poznaniu tej dyscypliny może ona bardzo emocjonować. Tak też widzę Staga.
Motoryzacja klasyczna pełna jest kontrastów i tego też doświadczamy w tym przypadku. Postawiliśmy obok siebie auto określane jednym z najpiękniejszych, które kiedykolwiek powstały, i takie zaliczane do najgorszych samochodów świata. Jedno znane, drugie mniej. Oba zachwycają. Oba też mają unikalną historię. Każde z nich dostarcza kierowcom podobnych emocji podczas jazdy. Jaguar co prawda zostanie pierwszy zauważony, ale to pozwoli Triumphowi na spokojne przejechanie obok i zajęcie się swoimi sprawami. Gdybym miał wybierać, to właśnie na niego bym postawił. Mimo piękna E-type’a i problemów Staga. Dlaczego? Może to przychodzi z wiekiem, ale też zaczynam unikać dużych wydarzeń, a chętniej wsiadam w auto i jadę przed siebie. Wydaje mi się, że w Triumphie dłużej jechałbym nieniepokojony przez kogokolwiek. Oczywiście, do pierwszej awarii, bo strach wynikający z opinii o tym aucie jest i zawsze będzie towarzyszył podczas podróży. Jaguar zwraca za to na siebie zbyt dużą uwagę, ale ktoś inny może to lubić.

Karol Nowakiewicz
Silnik Jaguara 4.2 to dopracowana jednostka, która zastąpiła motor 3.8, wywodzący się bezpośrednio ze świata wyścigów.
Jaguar E-Type 4.2 Roadster Series 1
PRODUKCJA 1964–1968, około 33 tys. egzemplarzy pierwszej serii
SILNIK benzynowy, czterosuwowy R6, umieszczony wzdłużnie z przodu z trzema gaźnikami
ŚREDNICA CYLINDRA/SKOK TŁOKA 92,05/106 mm
POJEMNOŚĆ 4235 cm³
MOC MAKSYMALNA 265 KM przy 5400 obr./min
MAKSYMALNY MOMENT OBROTOWY 385 Nm przy 4000 obr./min
NAPĘD na tylną oś, skrzynia manualna, 4-biegowa
ZAWIESZENIE drążki skrętne ze stabilizatorami z przodu, wahacze wzdłużne i poprzeczne, niezależne z tyłu
WYMIARY 445,8/165,3/127 cm
ROZSTAW OSI 243,8 cm
MASA 1170 kg
PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 243 km/h
PRZYSPIESZENIE 0–100 km/h: 7 s

Karol Nowakiewicz
Pod maską Triumpha pracowało trzylitrowe V8, które m.in. przez problemy z przegrzewaniem zostało okrzyknięte jednym z najgorszych wyprodukowanych kiedykolwiek silników. Obecnie znane są już rozwiązania na większość jego bolączek.
Triumph Stag
PRODUKCJA 1970–1977, mniej niż 26 tys. egzemplarzy
SILNIK benzynowy, czterosuwowy V8, z tłokami pod kątem 90°,
umieszczony wzdłużnie z przodu, z dwoma gaźnikami
ŚREDNICA CYLINDRA/SKOK TŁOKA 86/64,5 mm
POJEMNOŚĆ 2997 cm³
MOC MAKSYMALNA 147 KM przy 5500 obr./min
MAKSYMALNY MOMENT OBROTOWY 226 Nm przy 5500 obr./min
NAPĘD na tylną oś, skrzynia automatyczna, 3-biegowa
ZAWIESZENIE niezależne z kolumnami MacPhersona z przodu,
tył na ramie pomocniczej z wahaczami półwleczonymi
WYMIARY 442/161,3/125,7 cm
ROZSTAW OSI 254 cm
MASA 1275 kg
PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 185 km/h
PRZYSPIESZENIE 0–100 km/h: 11,6 s