Rétromobile

Rynek klasyków
Paryż otwiera sezon. Rétromobile i aukcje, które ustawiają rynek 2026
Paryż znów zrobił to pierwszy. Rétromobile i aukcje RM Sotheby’s otworzyły sezon 2026, pokazując, że w świecie klasycznej motoryzacji nie ma już miejsca na przypadek. Impreza potrwa do niedzieli 1 lutego.

Targi w Paryżu, aukcje w Paryżu… To zawsze jest początek niesamowitego czasu. Czasu, w którym na nowo odkrywamy tę cudowną, klasyczną, spalinową motoryzację – i zakochujemy się w niej ponownie. W tym roku Paryż wybrzmiewa to szczególnie mocno: zarówno na halach targowych, jak i w domach aukcyjnych, które w tych dniach dosłownie przejmują rytm całego rynku.

Tegoroczna edycja Paris Rétromobile potwierdza tę regułę wyjątkowo dobitnie. Francuzi pokazali wydarzenie w skali i formule, które wyraźnie podkreślają jedno: klasyczna motoryzacja przestała być wyłącznie światem techniki. Dziś to kultura, emocje i sztuka użytkowa – a Paryż potrafi tę narrację sprzedać jak nikt inny.

Rétromobile: cztery hale historii i emocji
Targi rozpisane na cztery hale robią ogromne wrażenie rozmachem i jakością ekspozycji. W jubileuszowej (pierwszy Retromobile odbył się 50 lat temu, w 1976 r.) narracji organizatorzy podkreślają, że przez dekady samochody kolekcjonerskie przeszły drogę od obiektów czysto mechanicznych do pełnoprawnych dzieł kultury wizualnej i emocjonalnej.
Wśród najważniejszych wystaw znalazły się m.in. BMW Art Cars startujące w 24h Le Mans – pokazane wspólnie, w jednym kontekście – oraz prezentacja poświęcona jedynemu zachowanemu Bugatti Autorail, jednemu z najbardziej fascynujących, a dziś niemal zapomnianych rozdziałów historii marki z Molsheim.
Co równie ciekawe, Rétromobile patrzy też mocno w przyszłość – na targach pojawiła się nowa przestrzeń „Ultimate Supercar Garage”, ulokowana w Pawilonie 4, zapraszająca odwiedzających do świata najbardziej ekskluzywnych i pożądanych supersamochodów.
Wśród najważniejszych wystaw znalazły się m.in. BMW Art Cars startujące w 24h Le Mans – pokazane wspólnie, w jednym kontekście – oraz prezentacja poświęcona jedynemu zachowanemu Bugatti Autorail, jednemu z najbardziej fascynujących, a dziś niemal zapomnianych rozdziałów historii marki z Molsheim.
Co równie ciekawe, Rétromobile patrzy też mocno w przyszłość – na targach pojawiła się nowa przestrzeń „Ultimate Supercar Garage”, ulokowana w Pawilonie 4, zapraszająca odwiedzających do świata najbardziej ekskluzywnych i pożądanych supersamochodów.

Rétromobile i aukcje RM Sotheby’s
Aukcje RM Sotheby’s w Paryżu to osobne widowisko. Tu nie sprzedaje się samochodów – tu rozgrywa się rynek. Każdy wjazd na scenę to historia, napięcie i decyzje, które wyznaczają ton na kolejne miesiące sezonu 2026.
Tegoroczny katalog obejmował 177 pojazdów, prowadząc widzów od początków XX wieku aż po nowoczesne ikony kolekcjonerstwa. Wśród przedwojennych pereł szczególne emocje wzbudzał Bentley Speed Model 3 Litre Tourist Trophy Two-Seater – symbol epoki, w której sport i elegancja były nierozerwalne. Na sali pojawił się również Rowan Atkinson, z dużym zainteresowaniem oglądający ten właśnie egzemplarz.
Wyniki aukcji pokazały wyraźnie, że rynek przestał wybaczać wszystko. De Tomaso Pantera Group 4 prowadzony w historii przez m.in. Gabriela Gottifrediego, Renzo Zorziego oraz Giancarlo Galimbertiego i jeden z zaledwie 14 wyprodukowanych egzemplarzy, sprzedany został za 195 000 euro przy prognozach na poziomie 300-350 tys. euro. Podobnie twardo zweryfikowane zostały Lancia Beta Coupé Group 4 (44 000 euro przy estymacji 80 000-120 000 euro)) czy Jaguar XK 150 S (82 500 euro wobec oczekiwanych 130 000 - 160 000 euro), mimo prestiżowego kontekstu i braku ceny minimalnej.
Z drugiej strony, auta z klarownym rodowodem sportowym i dobrą historią wciąż bronią się znakomicie – Ferrari 360 Challenge osiągnęło 115 000 euro, niemal górny zakres estymacji.
Najmocniejsze emocje – jak zwykle – wzbudziły Ferrari. Dino 206 S z 1967 r. sprzedało się za 3,05 mln euro (poniżej estymacji na poziomie 3,8-4,2 mln euro), ale już F50 wyraźnie ją przebiło, osiągając 6,75 mln euro przy oczekiwaniach na poziomie 5,5-6,5 mln.
Prawdziwą gwiazdą wieczoru okazało się jednak Ferrari Enzo – jeden z 498 egzemplarzy, z jednym właścicielem i symbolicznym przebiegiem 286 km. Cena 7,2 mln euro była jednym z najbardziej spektakularnych wyników całej aukcji i momentem, w którym sala dosłownie wstrzymała oddech.
Tegoroczny katalog obejmował 177 pojazdów, prowadząc widzów od początków XX wieku aż po nowoczesne ikony kolekcjonerstwa. Wśród przedwojennych pereł szczególne emocje wzbudzał Bentley Speed Model 3 Litre Tourist Trophy Two-Seater – symbol epoki, w której sport i elegancja były nierozerwalne. Na sali pojawił się również Rowan Atkinson, z dużym zainteresowaniem oglądający ten właśnie egzemplarz.
Wyniki aukcji pokazały wyraźnie, że rynek przestał wybaczać wszystko. De Tomaso Pantera Group 4 prowadzony w historii przez m.in. Gabriela Gottifrediego, Renzo Zorziego oraz Giancarlo Galimbertiego i jeden z zaledwie 14 wyprodukowanych egzemplarzy, sprzedany został za 195 000 euro przy prognozach na poziomie 300-350 tys. euro. Podobnie twardo zweryfikowane zostały Lancia Beta Coupé Group 4 (44 000 euro przy estymacji 80 000-120 000 euro)) czy Jaguar XK 150 S (82 500 euro wobec oczekiwanych 130 000 - 160 000 euro), mimo prestiżowego kontekstu i braku ceny minimalnej.
Z drugiej strony, auta z klarownym rodowodem sportowym i dobrą historią wciąż bronią się znakomicie – Ferrari 360 Challenge osiągnęło 115 000 euro, niemal górny zakres estymacji.
Najmocniejsze emocje – jak zwykle – wzbudziły Ferrari. Dino 206 S z 1967 r. sprzedało się za 3,05 mln euro (poniżej estymacji na poziomie 3,8-4,2 mln euro), ale już F50 wyraźnie ją przebiło, osiągając 6,75 mln euro przy oczekiwaniach na poziomie 5,5-6,5 mln.
Prawdziwą gwiazdą wieczoru okazało się jednak Ferrari Enzo – jeden z 498 egzemplarzy, z jednym właścicielem i symbolicznym przebiegiem 286 km. Cena 7,2 mln euro była jednym z najbardziej spektakularnych wyników całej aukcji i momentem, w którym sala dosłownie wstrzymała oddech.

Rétromobile – klasyka bez taryfy ulgowej
Porsche 911 GT3 Cup „Grand-Am” z 2009 roku, z historią startu w Daytonie i nazwiskami Patricka Longa oraz Jörga Bergmeistera, zakończyło licytację na poziomie 110 000 euro – wyraźnie poniżej oczekiwań. Podobnie Ferrari 330 GT 2+2 z 1964 r. – jeden z 453 egzemplarzy wyprodukowanych z kierownicą po lewej stronie. Przy estymacji 150 000 – 180 000 euro, samochód został sprzedany za 95 000 euro.
Inaczej było z Lamborghini Miura SV z 1972 r. (jeden z około 150 wyprodukowanych) – pięknie odrestaurowany egzemplarz osiągnął 3,3 mln euro, dokładnie na poziomie dolnej granicy estymacji.(3,3-3,6 mln). Rynek nie karze jakości, ale nie nagradza już samej legendy.
Jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów całej aukcji była licytacja Saleen S7 z 2003 r. – samochodu zaprojektowanego i ręcznie zbudowanego w Stanach Zjednoczonych. Estymacja wynosiła 425 000 – 475 000 euro, jednak finalnie auto zostało sprzedane za 500 000 euro, czyli ponad katalogowe oczekiwania. To była licytacja, która miała w sobie coś wyjątkowego – czystą emocję i moment spełnienia. Widok osoby, która wylicytowała ten samochód, jej autentyczna radość i ekscytacja, to obraz, który szczególnie zapadł mi w pamięci. I nie ukrywam: to właśnie przy tym aucie zatrzymałam się na dłużej. Saleen S7 zrobił na mnie ogromne wrażenie – w moich oczach to prawdziwe dzieło sztuki, współczesna motoryzacyjna rzeźba.
Inaczej było z Lamborghini Miura SV z 1972 r. (jeden z około 150 wyprodukowanych) – pięknie odrestaurowany egzemplarz osiągnął 3,3 mln euro, dokładnie na poziomie dolnej granicy estymacji.(3,3-3,6 mln). Rynek nie karze jakości, ale nie nagradza już samej legendy.
Jednym z najbardziej zapadających w pamięć momentów całej aukcji była licytacja Saleen S7 z 2003 r. – samochodu zaprojektowanego i ręcznie zbudowanego w Stanach Zjednoczonych. Estymacja wynosiła 425 000 – 475 000 euro, jednak finalnie auto zostało sprzedane za 500 000 euro, czyli ponad katalogowe oczekiwania. To była licytacja, która miała w sobie coś wyjątkowego – czystą emocję i moment spełnienia. Widok osoby, która wylicytowała ten samochód, jej autentyczna radość i ekscytacja, to obraz, który szczególnie zapadł mi w pamięci. I nie ukrywam: to właśnie przy tym aucie zatrzymałam się na dłużej. Saleen S7 zrobił na mnie ogromne wrażenie – w moich oczach to prawdziwe dzieło sztuki, współczesna motoryzacyjna rzeźba.

Rétromobile nadaje ton
Paryż rozpoczął sezon 2026 w sposób, który trudno opisać jednym słowem – to mieszanka historii, sztuki, emocji i wielkiego rynku, który właśnie tutaj bije najmocniej. Targi Rétromobile trwają do niedzieli 1 lutego, a my będziemy relacjonować je dla Was na bieżąco – to dopiero początek i zdecydowanie nie koniec relacji z wydarzeń w Paryżu. Kto chce wiedzieć, dokąd zmierza klasyczna motoryzacja, musi być w tych dniach właśnie tutaj.
Bon voyage!
Bon voyage!
